Weekend nad morzem - Sandgate

Nadmorska ścieżka spacerowa w Sandgate Nadmorska ścieżka spacerowa w Sandgate
29 Maj
2017

Gdybyśmy mieli jeszcze raz wybrać się nad morze niedaleko Londynu (co z pewnością już niedługo uczynimy), nasz wybór zamiast na Folkestone padłby na dużo bardziej malowniczą wioskę Sandgate.

W pierwotnym wyborze z pewnością nie pomógł nam fakt, ze informacji turystycznych na temat obu miejsc internety oferują jak na lekarstwo - tak, jakby ta cześć Anglii była tylko przystankiem w drodze Eurotunelem do Francji. Według nas ma do zaoferowania o wiele więcej.

Już przy wyjściu z nieco "zmęczonego" centrum Folkestone w stronę Sandgate, przywitał nas sielankowy obrazek promenady z pięknym, stuletnim hotelem Grand, często odwiedzanym podobno przez króla Edwarda VII. Po lewej stronie aż po horyzont rozciągały się klify opadające na kamienistą plażę.

01 Folkestone Sandgate Mewa 201704 0460

Wizytę w Sandgate polecam wszystkim, którzy twierdza, ze Anglia jest szara. Ta wioska to jedna z najbardziej kolorowych miejscowości nadmorskich, jakie kiedykolwiek udało nam się odwiedzić. Na początku myśleliśmy, ze jasnobłękitny domek z niebiesko-fioletowym płotem i kamiennymi głowami Buddy to zamysł artystyczny jednego mieszkańca, jednak okazało się, ze to tylko jedna z wielu pastelowych budowli. Każdy dom ma przynajmniej kilka kolorowych elementów i nic dziwnego, ze niektóre z nich maja takie nazwy jak "Spanish House" - piękna pogoda pomogła nam się czuć w Sandgate trochę jak w śródziemnomorskim kurorcie.

02 Folkestone Sandgate domki kolaz

Udało nam się nawet nakłonić jednego sympatycznego kocura do pozowania - z radością przemierzał ceglany murek w takt nuconej przez Adama piosenki: "On the catwalk, on the catwalk yeah!" Koty w UK są niezwykłymi pieszczochami, więc bardzo często zdarza się nam tarmosić kocie futra (psie również).

03 Folkestone Sandgate kot 201704 0476

Jest tu też zamek zbudowany jeszcze za czasów Henryka VIII, który miał służyć do obrony włości tego szalonego króla przed Francją i Świętym Cesarstwem Rzymskim. Zamek jest w tej chwili własnością prywatna i szczęśliwy właściciel pozwala na podziwianie budowli tylko z zewnątrz.

04 Folkestone Sandgate zamek 201704 0508

Sandgate wygrywa z Folkestone także pod względem bliskości plaży. Podczas gdy zamoczenie stóp w słonych odmętach wiąże się w Folskestone z pokonaniem stromej ścieżki o wiele mówiącej nazwie Zig Zag Path (okupowanej wieczorami przez młodzież licealną, której celem nie jest bynajmniej cicha kontemplacja natury), szeroka, kamienista plaza Sandgate jest na wyciągniecie krótkiej reki. Plaza jest rozległa i nie zauważyliśmy na niej zbyt wiele infrastruktury - Adaś Miauczynski na pewno by na niej odpoczął.

05 Folkestone Sandgate plaza 201704 0506

Jeśli o infrastrukturze mowa, to akurat tego wieczora w kulinarną podroż udaliśmy się do Greckiej restauracji "The Meze House" w Folkestone (wartej wpisu zresztą), ale w innych okolicznościach z pewnością nie powiedzielibyśmy "nie" restauracji "The Royal Norfolk" stanowiącej centralny punkt sennej wioski Sandgate.

Booking.com

W drodze powrotnej "do widzenia" powiedziały nam jeszcze bajecznie kolorowe budki przy plaży. Wywnioskowaliśmy, ze są ta male magazyny, w których za oplata można przechowywać rzeczy. Chętnie byśmy pomieszkali trochę w jednej, gdyby tylko miała okno na ten wspaniały widok plaży w Sandgate.

Jeśli chodzi o dojazd z Londynu, polecamy pociąg z Waterloo East - warto szukać promocji, nam udało się kupić bilety powrotne w cenie 20 GBP za osobę. Droga do Folkestone Central trwa nieco ponad półtorej godziny. Stamtąd można dojść do Sandgate pieszo (piękny spacer zajmuje ok. 45 minut) lub dojechać autobusem 16 (szczegółowy rozkład na stronie https://www.stagecoachbus.com). Jeśli chodzi o noclegi, polecamy niezmiennie booking.com, gdzie również warto polować na promocje.

 Tekst: Baśka, edycja tekstu: Adam, zdjęcia: Adam

Zapisz się na newsletter, a otrzymasz za darmo ebook "10 sposobów na robienie lepszych zdjęć".
Please wait

Reklama