Słowenia 2014, dzień 6 - Snežna jama, Krasji vrh i relaks w Drežniške Ravne

Zachód słońca w wiosce Drežniške Ravne. Na pierwszym planie kościół św. Macieja. Autor zdjęcia: Adam Kliczek Zachód słońca w wiosce Drežniške Ravne. Na pierwszym planie kościół św. Macieja. Autor zdjęcia: Adam Kliczek
31 Sty
2015

Po bogatym programie dnia piątego (zobaczyliśmy m. in. muzeum pszczelarstwa w Radovljicy, mamucią skocznię w Planicy i przełęcz Vršič) dotarliśmy do pięknej górskiej wioski Drežniške Ravne, położonej przy mieście Kobarid. Ponieważ właśnie wypadła połowa naszej wycieczki, postanowiliśmy przejść krótką górską trasę, a potem pozwolić sobie na relaks. Zapraszam do przeczytania kolejnej relacji autorstwa mojej Mamy.

Budzi nas słoneczny poranek. Adam jeszcze śpi, a my w poszukiwaniu sklepu zjeżdżamy serpentynami w dół do miejscowości Drežnica. Znajdujemy mini-marekt i próbujemy dogadać się ze sprzedawcą, ale ostatecznie najlepszą mową okazuje się... wskazanie palcem. ;) Podczas śniadania Adam oznajmia, że widział w ulotce informację o jaskini Snežna jama, znajdującej się w drodze na szczyt Krasji vrh - postanawiamy, że to będzie cel naszego dzisiejszego marszu.

Pakujemy rzeczy do samochodu i ruszamy krętą drogą - jest tak wąska, że przy mijaniu pojazdów jadących z naprzeciwka trzeba zachować szczególną ostrożność. Po kilku minutach kończy się asfalt, a po prawej stronie znajduje się mały parking ze stołem, ławkami i drewnianym korytem z bieżącą wodą. Rolnicy pokonują szutrową drogę małymi traktorkami i zdezelowanymi osobówkami, my ruszamy pieszo. Wokół piękne łąki z pasącymi się owcami, horyzont zamykają pasma gór przed nami i za nami. Piękny widok.

02 Drezniske Ravne Krasji Vrh D2102Początek trasy, chwilę po opuszczeniu parkingu. Autor zdjęcia: Dariusz Kliczek

Podróż zaczynamy na wysokości 635 m n.p.m. Niebawem dochodzimy do drogowskazu, na którym oznaczono czasy przejścia: szczyt Krasji vrh - 3 godziny, jaskinia Snežna jama - 2,5 godziny. Zamiast iść zakolami drogi, wybieramy skrót przez las i wspinamy się po białych, drobnych kamieniach wśród zarośli. Temperatura wzrasta, słońce prześwituje przez korony drzew, powietrze jest bardzo czyste, przyjemnie oddychać.

Trasa nie przedstawia większych trudności. Po dwóch godzinach docieramy do rozdroża położonego na wysokości 1450 m - w lewo Koluji, w prawo Snežna jama. Las robi się rzadszy, pojawiają się świerki, a wśród zeschłej trawy leżą różnej wielkości głazy i zalegają śniegowe płaty. Rozglądamy się w poszukiwaniu jaskini w miejscu oznaczonym na mapie, ale bez bez sukcesu - w rozległej dolinie po lewej stronie widzimy jedynie mnóstwo śniegu.

Dochodzimy do obszernej łączki, gdzie zatrzymujemy się na popas. Podziwiamy widoczny w oddali szczyt Krn i oglądamy pierwsze wiosenne kwiaty. Uwagę zwracają też fragmenty umocnień I wojny, Ala znajduje zardzewiałą łuskę armatnią - prawdopodobnie pamiątkę po Bitwie pod Caporetto z 1917 roku.

11 Drezniske Ravne Krn D2197Odpoczynek na alpejskiej łące, w oddali widoczny szczyt Krn. Autor zdjęcia: Dariusz Kliczek

Darek namawia nas do dalszej drogi na Krasji vrh, ale Adam chce jeszcze poszukać Snežnej jamy. Cofamy się więc, rozglądając się uważnie. Po kwadransie spotykamy dwóch Austriaków, którzy rozwiewają nasze wątpliwości - mówią, że o tej porze roku wejście do jaskini jest zasypane śniegiem.

Przyłączamy się do naszych nowych towarzyszy i ruszamy w drogę powrotną. W trakcie rozmowy okazuje się, że jeden z Austriaków to Helmut Teissl, pasjonat górskich wycieczek, który od 50 lat zajmuje się fotografią. Zawsze podróżuje ze swoim przyjacielem Güntherem Langiem i jest autorem albumu "Julische Alpen", zawierającego zdjęcia z ich 37 wypraw w Alpy Julijskie.

Wreszcie dochodzimy do parkingu, gdzie odpoczywamy. Korytko z wodą przydaje się do umycia twarzy i rąk. Jeszcze kilka pamiątkowych zdjęć - na jednym z nich widać, że Adam przyłapał in flagranti parę chrząszczy. ;) Wsiadamy do samochodu i wracamy na kwaterę. Czas na relaks.

24 Drezniska Ravne chrzaszcze in flagranti 6293Para chrząszczy figlujących na łące w Drežniške Ravne. ;) Autor zdjęcia: Adam Kliczek

Obiad jemy na dworze, podziwiając bezmiar wolnej przestrzeni. Adam opala się, Darek siada przed laptopem. Ala rusza na spacer.

Licząca 150 mieszkańców wioska składa się z kilkunastu zabudowań. Jest tu kilka nowych domów, zbudowanych z myślą o turystach - z bateriami słonecznymi na dachach. Zabudowania gospodarcze wiekowe, szopy i obórki dla zwierząt typowe dla kultury słoweńskiej. Pojazdy nadgryzione zębem czasu, sprzęty rolnicze też. Co ciekawe, wszystkie drzwi pootwierane, nikt nie zabezpiecza się przed złodziejami.

Relaksujemy się siedząc na tarasie i popijając słoweńskie piwo. Przy drodze szemrze strumyk, na łąkach pasą się krowy, słychać ćwierkanie ptaków, a horyzont ze wszystkich stron zamykają góry. Zbliża się zachód słońca, więc Adam chwyta aparat oraz statyw i rusza na zdjęcia. My pakujemy rzeczy i przygotowujemy się do porannego odjazdu. Żal będzie opuszczać to piękne miejsce, tym bardziej, że nie pochodziliśmy porządnie po górach. Może nadrobimy to w następnym roku!

Alicja Kliczek

16 Krasji vrh widok Damijan ProsenakWidok ze szczytu Krasji vrh. Autor zdjęcia: Damijan Prosenak / flickr

Przygotowując materiał do tego tekstu zdałem sobie sprawę, że sporo straciliśmy rezygnując z wejścia na Krasji vrh. Gdybyśmy poświęcili jeszcze pół godziny i weszli na szczyt, moglibyśmy wrócić do rozdroża drogą wiodącą przez Koluji. Tam widoki są znacznie bardziej spektakularne - w dole widać most Napoleona na rzece Soča i miasto Kobarid, mija się też pozostałości instalacji artyleryjskich z czasów I wojny. W serwisie flickr znalazłem kilka bardzo ciekawych zdjęć z tej trasy autorstwa Damijana Prosenaka, które dodałem do galerii - wielkie dzięki za udzielenie zgody Damijan! (najlepša ti hvala :)).

W drodze powrotnej na parking można też zobaczyć wodospad Curk - dojście zajmuje 45 minut. Trasa wiedzie początkowo przez las, potem wzdłuż pastwisk, a następnie przez stromy, lecz dobrze zabezpieczony wąwóz.

Okazuje się, że na Krasji vrh można wejść również nieco krótszą drogą. Zamiast zostawiać auto na parkingu, należy przejechać jeszcze ok. 5 kilometrów po wąskim szutrze i zatrzymać się na równinie planina Zaprikraj (1200 m). Trasa wiedzie starą ścieżką wojskową, przy której znajduje się pomnik upamiętniający partyzantów Narodowej Armii Wyzwolenia Jugosławii i prowadzi do rozdroża na wysokości 1450 m, które zostało opisane w relacji. Czas przejścia tam i z powrotem to ok. 3 godzin.

Przejazd skuterem z Drežnicy do Drežniške Ravne. Autork materiału: Alan OnLine / Youtube

Powyżej umieściłem ciekawy film, na którym widać przejazd skuterem z Drežnicy do Drežniške Ravne. Droga wąska i kręta, ale widoki wspaniałe. W drugiej minucie po lewej stronie widać naszą kwaterę Apartments Ivančič, a zaraz potem kierowca skręca w drogę prowadzącą na opisany w relacji parking.

Po obiedzie postanowiliśmy z Tatą nadrobić muzyczne zaległości. Na "tapetę" poszedł album "13" grupy Black Sabbath, wydany w roku 2013. To pierwsza od 35 lat studyjna płyta tego zespołu z Ozzym Osbournem jako wokalistą. Znam na pamięć chyba wszystkie utwory BS, więc od razu zauważyłem nawiązania do nagrań z lat 70-tych: "Loner" brzmi trochę jak "Sweet Leaf", "Zeitgeist" skojarzył mi się z "Planet Caravan", a początkowe riffy i konstrukcja "End Of The Beginning" przypomina "Black Sabbath". Brzmienie - rewelacja, klimat - jak za najlepszych lat.

Jednak najbardziej niesamowitym fragmentem była dla mnie końcówka ostatniego utworu - "Dear Father". Muzyka nagle ucichła, trzasnął piorun, rozległy się dźwięki padającego deszczu, a w oddali zabrzmiał dzwon... I przypomniało mi się, jak 16 lat temu po raz pierwszy włożyłem do magnetofonu kasetę "Black Sabbath" z 1970 roku znalezioną w kolekcji Taty - zaczynała się dokładnie tak samo. A do dziesiątek wspomnień z tamtych czasów dołączyło kolejne - krajobraz górskiego zbocza, na którym położone jest Drežniške Ravne... ;)

26 Drezniske Ravne zachod slonca kosciol HDR 6313Widok na Drežniške Ravne. Autor zdjęcia: Adam Kliczek

Potem zabrałem się za ostateczną redakcję i publikację na blogu tekstu "Po drugiej stronie kadru", czyli mojej rozmowy z Pawłem Schreynerem - fotografem-amatorem od 50 lat, który specjalizuje się w technice HDR. Skończyłem tuż przed kolacją. Gdy zaczął zbliżać się zmierzch, chwyciłem torbę z aparatem, statyw i wspiąłem się na pobliskie wzgórze. Niestety, zachodzące słońce skryło się za gęstymi chmurami, więc kadry były nieco pozbawione życia.

Booking.com

Zainspirowany lekturą rozmowy z Pawłem postanowiłem spróbować zdjęć HDR i to był strzał w dziesiątkę. Udało mi się uzyskać nieco nierzeczywisty, bajkowy klimat - zwłaszcza na powyższej fotce, gdzie drogę oświetlił przejeżdżający samochód (miałem niezły fart, auto o tej porze w tym miejscu to rzadkość ;)). W galerii znajdziecie też moje pierwsze lustrzankowe selfie; do doświetlenia samego siebie wykorzystałem światło padające z werandy, ale i tak musiałem wytrzymać bez ruchu 15 sekund, więc łatwo nie było. ;)

Żałuję, że spędziliśmy w Drežniške Ravne tylko jeden dzień - to świetne miejsce na wyciszenie i relaks. Musieliśmy jednak ruszać w drogę, bo czekało na nas jeszcze wiele innych słoweńskich atrakcji. Gorąco polecam to miejsce na nocleg - rezerwacji możecie dokonać za pośrednictwem portalu Booking.com korzystając z żółtej wyszukiwarki powyżej.

Obiekty na trasie szóstego dnia wycieczki. Kolor niebieski - trasa do Snežnej jamy opisana w tekście, kolor czerwony - właściwa trasa na Krasji Vrh, kolor zielony - alternatywna trasa na Krasji Vrh przez równinę planina Zaprikraj, kolor żółty - trasa do wodospadu Curk. © autorzy OpenStreetMap, CC-BY-SA 2.0

Zapraszam do obejrzenia galerii zdjęć, a za jakiś czas do przeczytania kolejnego wpisu dotyczącego naszej słoweńskiej ekspedycji - tym razem opiszemy muzeum I wojny światowej w mieście Kobarid oraz ukryty w górskim wąwozie Szpital Partyzancki Franja.

Jeśli chcesz być informowany na bieżąco o nowych tekstach na blogu, polub moją stronę na Facebooku lub dodaj do obserwowanych stronę w Google+. A jeśli podoba Ci się ten tekst, podziel się nim ze znajomymi korzystając z przycisków mediów społecznościowych pod galerią. :)

Zapisz się na newsletter, a otrzymasz za darmo ebook "10 sposobów na robienie lepszych zdjęć".
Please wait

Reklama