Słowenia 2014, dzień 5 - Radovljica, skocznia w Planicy i przełęcz Vršič

W drodze do przełęczy Vršič - w tle majestatyczny szczyt Prisojnik. Autor zdjęcia: Adam Kliczek W drodze do przełęczy Vršič - w tle majestatyczny szczyt Prisojnik. Autor zdjęcia: Adam Kliczek
12 Gru
2014

Piątego dnia słoweńskiej wyprawy niechętnie opuściliśmy miejscowość Ribčev Laz położoną nad pięknym jeziorem Bohinj. Nasza kolejna baza wypadowa znajdowała się we wiosce Drežniške Ravne położonej przy miejscowości Kobarid, znanej z ciężkich górskich walk pomiędzy armią włoską a wojskami niemieckimi i austro-węgierskimi w trakcie I wojny światowej. Ale zanim tam dotarliśmy, odwiedziliśmy Radovljicę, Kransjką Gorę i mamucią skocznię w Planicy oraz przejechaliśmy przez górską przełęcz Vršič. Oto kolejna relacja autorstwa mojej Mamy. :)

Rankiem, po spakowaniu samochodu i serdecznym pożegnaniu z gospodarzami, wyruszamy w dalszą podróż. Po drodze odwiedzamy jeszcze miejscowość Stara Fužina, leżącą tuż przy jeziorze Bohinj. Oglądamy urocze alpejskie domki i kościół św. Pawła (Cerkev sv. Pavla), zbudowany prawdopodobnie w XIII wieku - na jego fasadzie zachowały się freski z 1440 roku.

Dalej jedziemy wśród łąk, na których znajdują się liczne drewniane kozolce, czyli zadaszone wieszaki do suszenia siana oraz stojaki z kolorowymi skrzynkowymi ulami. Wnet dojeżdżamy do Radovljicy, miasteczka z doskonale zachowaną średniowieczną starówką, która wznosi się na 75-metrowej skarpie nad doliną rzeki Sawy.

W mieście tym urodził się znany dramatopisarz słoweński Anton Tomaž Linhart (1756-1795) i od jego nazwiska wzięła nazwę ulica Linhart trg, przy której mieści się większość atrakcji turystycznych. Zostawiamy samochód na parkingu przy rynku i z tarasu widokowego podziwiamy widok granicznego pasma masywu Karawanki.

07-Slowenia-Radovljica-Dom-Sivec-6052Dom Sivec (Galerija Šivčeva hiša) w Radovljicy z miłosiernym Samarytaninem na fasadzie - w jego renesansowych wnętrzach mieści się galeria i muzeum. Autor zdjęcia: Adam Kliczek

Po ulicy Linharta przechadzają się turyści podziwiając ozdobione licznymi malowidłami gotyckie i renesansowe kamieniczki. A każda z nich warta jest uważnego obejrzenia i podziwu. Nam spodobało się malowidło ze świętym Florianem gaszącym pożar w średniowiecznym mieście oraz ławka pręgierzowa, do której byli przywiązywani dawni przestępcy.

Piękny jest też dom Sivec (Galerija Šivčeva hiša) z miłosiernym Samarytaninem na fasadzie; w jego renesansowych wnętrzach mieści się galeria i muzeum. Jednak najwięcej czasu poświęcamy pałacowi Thurn, z barokową fasadą i monumentalną klatką schodową. W tym budynku  znajduje się muzeum Antona Linharta, muzeum pszczelarstwa (Čebelarski muzej) oraz ciekawie zaaranżowana ekspozycja szybowcowa.

Nas szczególnie ciągnie do miodku, więc udajemy się do sal wystawowych przedstawiających bogatą historię słoweńskiego pszczelarstwa (bilet 3). Zgromadzono tu wiele ciekawych dokumentów, zdjęć, urządzeń i przedmiotów służącym bartnikom. Podziwiamy ule w postaci domów i zamków, a także ule figuralne w formie ludzi i zwierząt, tworzone w przekonaniu, że kształt ochroni pszczoły przed złymi mocami, złym spojrzeniem czy złodziejami.

12-Slowenia-Radovljica-muzeum-pszczelarstwa-ule-6022Tradycyjne ule z połowy XIX wieku zwane kraińskimi (sł. kranjiči) od występujących w Słowenii pszczół kraińskich. Muzeum pszczelarstwa, Radovljica. Autor zdjęcia: Adam Kliczek

Pierwsze ślady pszczelarstwa datuje się w Słowenii na XIII wiek. Z początku pszczoły były hodowane w barciach - komorach wydrążonych w pniach drzew. W XVII wieku, w celu zabezpieczenia przed warunkami atmosferycznymi i ułatwienia wybierania miodu, nadano ulom kształt skrzynek, umieszczanych w drewnianych regałach. W XVIII wieku bartnicy zaczęli malować panele elewacyjne uli - bogata ich kolekcja jest udostępniona do oglądania w gablotach muzeum. Przewodzą motywy batalistyczne i religijne, ale można też znaleźć scenki rodzajowe, często humorystyczne np. kondukt żałobny złożony ze zwierząt niosących myśliwego, czy diabeł wiozący zakonnice.

Mieliśmy też okazję, by pobyć w kabinie imitującej warunki panujące w ulu. W salce telewizyjnej obejrzeliśmy film o życiu pszczół, a także wystawę fotografii przedstawiających pszczoły zapylające rozmaite gatunki kwiatów. Niesamowite, jak bardzo skomplikowany jest świat tych pracowitych owadów.

Po wyjściu z dworu Thurna zwiedziliśmy późnogotycki kościół świętego Piotra z barokowym ołtarzem i ciekawymi płaskorzeźbami na stallach. Starówka jest tak bajecznie piękna, że aż żal stąd odchodzić. Jeszcze raz oglądamy kamieniczki, gdzie mieszkańcy na zewnętrznych parapetach ustawiają słoje z domowymi przetworami. Szczęściarze, żyją w tak niezwykłej scenerii!

17-Slowenia-Radovljica-miasteczko-europejskie-D1869Miasteczko europejskie stworzone przez uczniów na starówce w Radovljicy. Autor zdjęcia: Dariusz Kliczek

Tymczasem na placu zapanował gwar. W ramach Dnia Europejskiego uczniowie okolicznych szkół podstawowych stworzyli miasteczko europejskie (Evropska vas) - na stoiskach można było zapoznać się z kulturą, zwyczajami, muzyką i kuchnią państw UE. Opuszczamy plac wchodząc w prześliczne uliczki, gdzie w szeregowo usytuowanych kamieniczkach mieści się wiele sklepików z antykami, sztuką ludową i miejscowymi smakołykami.

W sklepiku z piernikami Adam ma trudny wybór, tyle tu ślicznych ciasteczek o różnorodnych kształtach, lukrowanych w rozmaite esy-floresy. W innym sklepiku następuje zakup nalewki gruszkowej, z owocem gruszki w butelce (Viljamovka). W tymże sklepiku jest kącik do degustacji trunków, można smakować do woli. Sprzedawcy mówią po angielsku i są bardzo życzliwi.

Wracamy na parking i ruszamy na zachód - najpierw autostradą A2, a następnie tuż przed tunelem Karawanki zjeżdżamy na drogę 201. W okolicy wsi Gozd Martuljek mijamy wielkiego zająca. Adam chce koniecznie zawrócić i zrobić sobie zdjęcie z tą sympatyczną kukłą. Później znajdujemy w internecie zdjęcie, na którym widać tego zająca w towarzystwie wielkiej świątecznej pisanki - widocznie taka miejscowa tradycja świętowania Wielkanocy. ;)

19-Slowenia-Kranjska-Gora-restauracja-Gostlina-Pri-Martinu-1929Restauracja "Gostlina Pri Martinu" w Kranjskiej Gorze. Autor zdjęcia: Dariusz Kliczek

Ponieważ zbliża się pora obiadu, postanawiamy zrobić postój w miejscowości Kranjska Gora. Jest ona położona w dolinie rzeki Sawy u podnóża stromych alpejskich szczytów i liczy 5500 mieszkańców. W czasie I wojny światowej ta mleczarska osada zaopatrywała żołnierzy frontu soczańskiego. Obecnie w marcu organizowane są tu zawody Pucharu Świata mężczyzn w slalomie i slalomie gigancie.

Kranjska Gora stanowi bazę wypadową dla turystów wędrujących po Triglavskim Parku Narodowym. Szlak pieszy Triglavska Bistrica zaczyna się w Mojstranie, 13 kilometrów na wschód i przebiega śliczną doliną Vrata, aż do północnego stoku Triglavu. Jest to dolina polodowcowa, nad którą górują majestatyczne formacje skalne.

Po wjechaniu do miasteczka od razu trafiamy do restauracji "Gostlina Pri Martinu" mieszczącej się w zabytkowym budynku. Zupa jarzynowa zacna (sł. zelenjana juha - 2,5€), pljeskavica z sałatką z pomidora i cebuli też (9,5), mniej natomiast smakuje pstrąg w kajmaku ze szpinakiem (sł. postrv v kajmaku - 7,5). Tuż przy restauracji znajduje się dom Liznjeka (Liznjekova domačija), w którym mieści się muzeum - można tam zobaczyć, jak żyli bogaci chłopi w drugiej połowie XVII wieku. Warto też obejrzeć kościół Wniebowzięcia Najświętszej Maryi Panny (Cerkev Device Marije Vnebovzete) z romańską dzwonnicą. 

26-Slowenia-Planica-skocznie-D1948Letalnica nie jest wyposażona w igelit, więc skoki są możliwe tylko zimą. Inaczej wygląda sprawa w przypadku skoczni Bloudkova Velikanka - igielit umożliwia skakanie o dowolnej porze roku. Na zdjęciu możecie zobaczyć Darka tuż po lądowaniu telemarkiem. ;) Autor zdjęcia: Dariusz Kliczek

Następnie ruszamy do odległej o 8 kilometrów Planicy, gdzie znajduje się kompleks skoczni narciarskich: mamucia Letalnica (dawniej Velikanka czyli olbrzymka), duża Bloudkova Velikanka, Srednija Velikanka i trzy mniejsze skocznie treningowe. Do niedawna słoweńska Letalnica była największą skocznią narciarską na świecie i jednocześnie jedyną umożliwiającą oddawanie skoków na odległości przekraczające 230 metrów.

W roku 2011 zakończyła się modernizacja norweskiej skoczni Vikersundbakken, która odebrała Słowenii prym wielkości. Aby przywrócić dawny stan rzeczy rozpoczęto przebudowę Letanicy - punkt konstrukcyjny podniesiono do 200 metrów, w wyniku czego mają być możliwe skoki dłuższe niż 260 metrów. Z powodu renowacji w sezonie 2013/14, po raz pierwszy od 16 lat, nie został zorganizowany konkurs na tej skoczni. Podczas naszej wizyty kompleks nadal przypominał jeszcze nieco plac budowy, ale zgodnie z planem Letanica ma być gotowa na zawody w marcu 2015 roku - trzymamy kciuki za terminowość wykonawców. :)

A teraz czas na największą atrakcję tego dnia, czyli przejazd przez przełęcz Vršič. Ze względów historycznych nosi ona nazwę w trzech językach: słoweńskim - Prelaz Vršič, włoskim - Passo della Moistrocca i niemieckim - Werschetzpass. Ta najpiękniejsza górska droga Słowenii wiedzie przez zachodnią część Alp Julijskich i liczy 24 kilometry, a na trasie do pokonania jest 50 ostrych zakrętów - każdy z nich oznakowany kolejnym numerem i wysokością nad poziomem morza. Przejazd przełęczą jest możliwy od maja do października, w pozostałych miesiącach opady śniegu i zagrożenie lawinowe poważnie utrudniają komunikację.

29-Slowenia-przelecz-Vrsic-cerkiew-6119Kościół św. Jana Chrzciciela w Ribčev Laz o świcie. Autor zdjęcia: Ad

Droga przez przełęcz Vršič powstała w czasie I wojny światowej - miała służyć aprowizacji oddziałów armii austro-węgierskiej na froncie soczańskim. Od 1918 roku do rozpoczęcia II wojny światowej stanowiła granicę między Włochami i Jugosławią, natomiast po roku 1945 została włączona do Jugosławi, a następnie do Słowenii. W 2006 roku nadano jej nazwę Ruska cesta, na cześć 10 tysięcy rosyjskich jeńców, którzy pracowali przy jej budowie w niezwykle ciężkich warunkach, w głodzie i mrozie.

Przy 8. zakręcie na wysokości 1200 m znajduje się śliczna drewniana cerkiewka (sł. Ruska Kapelica na Vršiču). Historia jej budowy sięga roku 1916, kiedy lawina schodzącą z góry Mojstrovke porwała ponad 100 jeńców i pilnujących ich strażników. Podczas grzebania zmarłych powstał pomysł zbudowania pomnika - ma on kształt piramidy z napisem Сынам России (Synom Rosji). Rok później rosyjscy ochotnicy zbudowali obok małą cerkiew. To drewniana konstrukcja o dwóch wieżach, zwieńczonych ruskimi kopułami z krzyżem. W miejscu tym raz do roku odbywa się uroczysta msza z udziałem ros słow.

Chwilę później zatrzymujemy się przy schronisku Koča na Gozdu (1226 m) - działa ono od maja do końca września i można do niego dojechać autobusem z Kranjskiej Gory. Niebawem dojeżdżamy do równiny z pięknym widokiem na szczyt Prisank (2547 m) - tak nazywają go mieszkańcy doliny Sawy, natomiast na mapach i w literaturze jest oznaczany jako Prisojnik. Z daleka widzimy tzw. przednie okno (Prednje okno). Jest to największe naturalne okno skalne w Aplach Julijskich o szerokości 80 i wysokości 40 metrów. Okazuje się, że przez ten otwór wiedzie ferrata, jednak trasa jest trudna, pełna ekspozycji i konieczny jest sprzęt zabezpieczający.

32-Slowenia-przelecz-Vrsic-6163Alpejska polana na drodze do przełęczy Vršič. Autor zdjęcia: Adam Kliczek

Kilkaset metrów poniżej otworu można dostrzec ogromną naturalną płaskorzeźbę przypominającą kobiecą twarz, zwaną Ajdovska Dziewica (sł. Ajdovska Deklica, ang. Heathen Maiden). Jest z nią związana legenda o Złotorogu i wiłach - słoweńskich rusałkach żyjących w górach. Podobno wiły przepowiadały przyszłość każdemu dziecku narodzonemu w Kranjskiej Gorze, natomiast gospodarzom doradzały najlepszy czas siewu i żniw. Pewnego dnia jedna z wił przepowiedziała noworodkowi, że zabije Złotoroga - mitycznego kozła strzegącego skarbów ukrytych w górach. To bluźniercze proroctwo rozzłościło inne boginki, które zamieniły Ajdovską Dziewicę w kamień.

Na pobliskiej polanie podziwiamy różnorodność alpejskich roślin - krokusy, maleńkie krzaczki rododendronów i bzików, a także rosnący naturalnie jedynie w Alpach różanecznik kosmaty. Mijamy wesołą grupę fotografów ze statywami, którzy przyjechali tu minibusem. Darek i Adam robią zdjęcia, a Ala rozpływa się w zachwytach nad bogactwem świata przyrody i wyobraźnią ich Stwórcy.

Jedziemy dalej. Temperatura robi się coraz niższa, pojawiają się większe obszary śniegu. Przed zakrętem numer 21 (1486 m) oglądamy cmentarz, na którym pogrzebano 63 rosyjskich jeńców porwanych przez lawinę w roku 1916. Nieco powyżej, z lewej strony drogi mieści się schronisko Erjavčeva koča, noszące imię słoweńskiego przyrodnika i pisarza Frana Erjavca. Można dotrzeć do niego pieszo ze schroniska Koča na Gozdu - droga zajmuje ok. 1 godziny.

36-Slowenia-przelecz-Vrsic-Prisojnik-Ticarjev-dom-na-VrsicuPrzełęcz Vršič, widok od strony zachodniej - po prawej stronie schronisko Tičarjev dom na Vršiču, w tle góra Prisojnik. Autor zdjęcia: Žiga (domena publiczna)

I wreszcie dojeżdżamy do przełęczy Vršič, gdzie wita nas śnieg i czyste mroźne powietrze. Znajduje się tu schronisko Tičarjev dom na Vršiču, do którego można dotrzeć autobusem, a nawet pieszo - marsz z Kranjskiej Gory zajmuje około 3 godzin. Przełęcz położona jest na wysokości 1611 m i stanowi dobrą bazę wypadową do wycieczek w otaczające szczyty: Mala Mojstrovka (2332 m), Velika Mojstrovka (2366 m), Planja (2453 m), Prisojnik (2547 m), Razor (2601 m), Šitna Glava (2087 m), Slemenova Špica (1911 m), Sovna Glava (1750 m) i Suhi Vrh (2109 m).

Z żalem opuszczamy przełęcz i zjeżdżamy serpentynami w dół. Droga jest nadal malownicza i odsłania nam widoki na rozległą dolinę. Zatrzymujemy się przy 48 zakręcie, gdzie swój pomnik ma Julius Kugy - botanik badający tutejszą roślinność, popularyzator turystyki w tym regionie Alp. Z pomnika spogląda w kierunku Jalovca i innych majestatycznych grzbietów Trenty.

Stąd drogą gruntową (2 kilometry marszu) można się udać do szczeliny krasowej, w której bierze początek rzeka Socza, rozpoczynając swój 136-kilometrowy bieg do Adriatyku. Szlak jest dobrze opisany na tablicach edukacyjnych po słoweńsku i angielsku, z kolorowymi ilustracjami, co pozwala pogłębić wiedzę o oglądanych miejscach.

39-Slowenia-przelecz-Vrsic-pomnik-Julius-Kugy-6196Pomnik Juliusa Kugy, spogladający w kierunku Jalovca i innych majestatycznych grzbietów Trenty. Autor zdjęcia: Adam Kliczek

Serpentyny się kończą, zaczynamy jechać równolegle do rzeki Soczy - ma piękny kolor turkusowo-zielony kolor. Po lewej stronie mijamy ogród botaniczny Alpinium Juliana, gdzie można obejrzeć ponad 600 gatunków roślin (czynny od maja do września, 8:30-18:30, bilet normalny 3€, ulgowy 2€). To raj dla miłośników kwiatów, zwłaszcza w maju i czerwcu. Można też zatrzymać się przy domu Trenta w centrum wioski, jest tam punkt informacji o Parku Triglawskim oraz muzeum prezentujące tradycje pasterskie i alpinistyczne oraz zbiory geologiczne i faunę.

Tymczasem jedziemy dalej doliną rzeki Soczy, a kręta szosa odsłania nam piękne widoki i liczne mostki-kładki. Mijamy miasteczko Bovec. To ośrodek sportów wyczynowych, położony między wysokimi szczytami, a korytem rzeki. Warunki terenowe sprzyjają spływom kajakowym, kolarstwu i wspinaczkom. Miała to być nasza baza wypadowa na najbliższe 2 dni - planowaliśmy zwiedzić szlaki górskie na granicy Słowenii i Włoch. Okazało się jednak, że kolejka linowa prowadząca na szczyt Kanin, z której planowaliśmy korzystać w celu znacznego skrócenia podróży, jest obecnie w remoncie. Dlatego już wcześniej podjęliśmy decyzję o noclegu w okolicy miejscowości Kobarid. Warto dodać, że w linii prostej odległość między Ribčev Laz a Bovec to około 30 kilometrów, natomiast ze względu na góry musieliśmy przejechać ponad 110 kilometrów!

Nadszedł już wieczór, kiedy wjechaliśmy do Kobaridu. Miasteczko prześliczne: kolorowe elewacje domów z okiennicami, liczne restauracje. Szukamy sklepu spożywczego, ale jest już po 19:00 i wszystko pozamykane - na szczęście mamy jeszcze w plecaku kilka bułek na kolację. Kierujemy się do wioski Drežniške Ravne, gdzie zarezerwowaliśmy nocleg. Znów mozolnie zdobywamy wzniesienia krętą, wąską asfaltówką, która wiedzie pośród łąk i malowniczo położonych wiosek. Wreszcie osiągamy cel podróży.

41-Slowenia-Drezniske-Ravne-kosciol-Alfa-Romeo-156-HDR-6363Kościół św. Macieja w Drežniške Ravne. W charakterze oświetlenia - ksenonowe lampy naszego Alfa Romeo 156. ;) Autor zdjęcia: Adam Kliczek

Wioska składa się z kilkunastu domów w zabudowie szeregowej. Bawiące się dzieci chętnie przywołują gospodyni, która prowadzi nas na kwaterę Apartments Ivančič mieszczącą się w nowoczesnym domu na skraju wsi. Mamy do dyspozycji cały parter - obszerny salon z kuchnią i sypialnię. Wyposażenie nowoczesne z elementami folkloru - obok kuchenki gazowej dostojnie prezentuje się kuchnia węglowa z fajerkami. Na okapie stare naczynia i żelazne łuski pocisków z I wojny światowej.

Booking.com

Dom nie jest ogrodzony. Jego okna patrzą na zieloną łąkę z malutkim kościółkiem św. Macieja (sv. Matija), z którego co jakiś czas rozlega się dźwięk dzwonu. Duży taras wzdłuż budynku, ze stołem, krzesłami i bujaną ławką zaprasza, by właśnie tu spożyć kolacyjkę i podelektować się szklaneczką piwka. A z tarasu taki widok, że aż zapiera dech w piersiach. Za kościółkiem zielone dywany łąk, a na horyzoncie szczyty górskie z zachodzącym słońcem. Jak spokojnie, daleko od wielkomiejskiego gwaru. cudowne miejsce do odpoczynku. Polecamy. A teraz już dobranoc...

Alicja Kliczek

To tyle relacji mojej Mamy - dzięki za jej napisanie. :) Dodam jeszcze, że nocleg w Drežniške Ravne możecie wygodnie zarezerwować za pomocą portalu Booking.com - zachęcam do skorzystania z żółtej wyszukiwarki powyżej. :) Po rozpakowaniu auta nie mogłem się powstrzymać przed zrobieniem kilku fotografii kościoła. Na horyzoncie majaczyły jeszcze ostatnie promienie zachodzącego słońca, ale światła było zdecydowanie za mało, by na zdjęciu dało się rozpoznać budynek. Postanowiłem zastosować długą ekspozycję i doświetlać ściany kościoła latarką, jednak efekt był mizerny. Po chwili wpadłem na pomysł, by w charakterze latarki użyć... przednich świateł samochodu. Kiedy wpadłem do salonu, Tata właśnie planował zamoczyć wąsy w szklance piwa Laško Zlatorog, ale dał się namówić do współpracy. ;) Dzięki doświetleniu i zastosowaniu techniki HDR otrzymałem całkiem interesujący efekt.

Poniżej znajdziecie mapę, na której zaznaczyłem trasę i miejsca, które odwiedziliśmy tego dnia. Dodam jeszcze, że w północno-zachodniej części Słowenii znajduje się także przełęcz Mangart, którą prowadzi najwyżej położona górska droga w Słowenii, wznosząca się na wysokość 2055 metrów n.p.m. - więcej informacji w tym tekście.

Trasa piątego dnia wycieczki. Źródło: © autorzy OpenStreetMap, CC-BY-SA 2.0

Wizyta w muzeum pszczelarstwa w Radovljicy zachęciła mnie do bliższego zapoznania się z cyklem rozwojowym tych pracowitych owadów. Przeglądając internet znalazłem książkę z 1895 roku, którą napisał specjalista-bartnik Franciszek Molicki. Nosi ona dość zwięzły tytuł: "Najnowsze bartnictwo czyli zakładanie i prowadzenie pasiek sposobem najlepszym, najpraktyczniejszym, najtańszym, najłatwiejszym, najprostszym, najprędszym, jak najmniej wymagającym pracy, czasu, nakładu pieniężnego, a zapewniającym szybkie rozpowszechnienie pszczelnictwa i możliwie największe dochody z pasiek". ;) W środku można znaleźć m. in. takie informacje:

"Po skończonej rójce i zupełnem miodobraniu oraz zapłodnieniu matki, pszczoły zbierają się do wypędzenia z ula trutni. Przy wypędzaniu pszczoły zaczynają trutni szarpać za skrzydła i gryść, a poczepiawszy się na nich, wylatują razem w powietrze, co daje złudzenie, jakby jechały na koniach. Wypędzanie trutni przypada zwykle w miesiącu sierpniu; przytrafia się jednak, że niektóre roje zatrzymują je jeszcze od późnej jesieni, chociaż mają już zapłodnioną matkę. Wypędzone trutnie gromadzą się w jedną dużą kupę, najczęściej przy oczku ula, do którego ich pszczoły już nie wpuszczają, i tak marnie muszą wtedy ginąć z zimna i głodu."

Generalnie świat tych owadów jest niesamowity - na Youtube można znaleźć wiele ciekawych filmów dotyczących pszczół, m. in. jak walczą one ze swoimi największymi naturalnymi wrogami - szerszeniami. Gorąco polecam.

31-Slowenia-przelecz-Vrsic-6160Ala i Darek na alpejskiej polanie przy drodze do przełęczy Vršič. Autor zdjęcia: Adam Kliczek

Warto też obejrzeć fotorelację ze wspinaczki do skalnego okna na górze Prisojnik na portalu slovenia-trips.com - mi kręci się w głowie już od samego patrzenia na zdjęcia. ;) A może ktoś z Was miał okazję zdobyć to miejsce albo wspinał się po innych szlakach w okolicy przełęczy Vršič? Jeśli tak, to piszcie do mnie na Ten adres pocztowy jest chroniony przed spamowaniem. Aby go zobaczyć, konieczne jest włączenie w przeglądarce obsługi JavaScript., chętnie zamieszczę Waszą relację na moim blogu. :)

Teraz zapraszam do obejrzenia zdjęć w galerii i przeczytania relacji z szóstego dnia wycieczki, dotyczącej wspinaczki na Krasji vrh w poszukiwaniu jaskini Snežna jama.

Jeśli chcesz być informowany na bieżąco o nowych tekstach na blogu, polub moją stronę na Facebooku lub dodaj do obserwowanych stronę w Google+. A jeśli podoba Ci się ten tekst, podziel się nim ze znajomymi korzystając z przycisków mediów społecznościowych pod galerią. :)

Zapisz się na newsletter, a otrzymasz za darmo ebook "10 sposobów na robienie lepszych zdjęć".
Please wait

Reklama