Słowenia 2014, dzień 4 - jezioro Bled: zamek i kościół na wyspie

Słowenia 2014, dzień 4 - jezioro Bled: zamek i kościół na wyspie
25 Paź
2014

W poprzednim odcinku relacji z naszej słoweńskiej wyprawy opowiadaliśmy o wąwozie Vintgar i wspinaczce na Hom. Czwartego dnia planowaliśmy zwiedzić turystyczną miejscowość Bled położoną nad jeziorem o tej samej nazwie. Ja miałem dodatkowy plan - sfotografować wschód słońca nad jeziorem Bohinjsko.

Zgodnie z kalendarzem 8 maja wschód wypadał o godzinie 5:45. Wstałem więc o piątej i wyjrzałem na balkon. Nie było źle - trochę porannej mgły, ale niebo niezbyt zachmurzone. Zrobiłem gorącą herbatę w kubku termicznym, spakowałem sprzęt i pojechałem nad jezioro. Tam niestety okazało się, że sytuacja wygląda nieco gorzej... Dookoła zbiornika wodnego zalegało "mleko", zasłaniając nie tylko pobliskie góry, ale też słońce.

Pamiętam, kiedy taka sytuacja spotkała mnie pierwszy raz - to było w kwietniu 2012 w Wielkim Kanionie w Stanach Zjednoczonych. Wieczorem panowała bardzo dobra pogoda, z radością przygotowywałem się więc na fotografowanie wschodu słońca. Tymczasem rano... spadł śnieg i pojawiła się tak gęsta mgła, że po kilometrowej przepaści nie zostało nawet śladu. ;) Z początku opadły mi ręce, ale po godzinie mgła się rozwiała i udało mi się zrobić kilka fajnych zdjęć. (Tekst o ekspedycji USA ukaże się oczywiście w swoim czasie na blogu. :))

Kościół św. Jana Chrzciciela w Ribčev Laz o świcie. Autor zdjęcia: Adam KliczekKościół św. Jana Chrzciciela w Ribčev Laz o świcie. Autor zdjęcia: Adam Kliczek

Nauczony tym doświadczeniem, mimo niezbyt sprzyjającej aury, postanowiłem pokręcić się po brzegu jeziora i poszukać ciekawych kadrów. Najpierw eksplorowałem okolice przystani i kościoła św. Jana Chrzciciela, potem pojechałem na zachodni brzeg. Ujrzenie jeziora Bohinjsko w takich okolicznościach przyrody było interesującym doświadczeniem - moją uwagę zwrócił zwłaszcza brak jakiegokolwiek wiatru, dzięki czemu tafla wody była gładka jak szkło. I ani żywej duszy w okolicy. ;)

Po powrocie do apartamentu zapadłem w sen - obudził mnie dopiero zapach jajecznicy z kiełbasą. ;) W drodze do Bledu wstąpiliśmy jeszcze do cukierni w miejscowości Bohinjska Bistrica, by kupić pyszne strudle (sł. zavitek) - nie mogę się powstrzymać przed natychmiastową konsumpcją. ;) Oczywiście obiecuję, że nie nakruszę w samochodzie, ale jak zwykle nie wychodzi... :D Kwadrans później jesteśmy już w Bledzie.

Naszą wędrówkę zaczynamy po południowej stronie jeziora - auto zostaje na darmowym parkingu w okolicach hotelu Grand Hotel Toplice, a my ruszamy na wschód. Po chwili jesteśmy nad brzegiem jeziora Bled, które zajmuje powierzchnię 1,44 km², a jego głębokość dochodzi do 30,6 m. W północno-wschodniej części znajdują się źródła termalne, które sprawiają, że woda w sezonie letnim ma temperaturę dochodzącą do +26 °C - jest to jedno z najcieplejszych jezior alpejskich.

Zamek Bledzki i kościół św. Marcina na tle majestatycznych Alp Julijskich. Autor zdjęcia: Adam KliczekZamek Bledzki i kościół św. Marcina na tle majestatycznych Alp Julijskich. Autor zdjęcia: Adam Kliczek

Na przeciwległym brzegu widzimy zamek Bledzki, wzniesiony na skale 130 metrów powyżej tafli jeziora. Praktycznie cały brzeg Bledu jest zagospodarowany: hotele, przystanie, plaże. Woda ma piękny turkusowy kolor, ale nie jest tak czysta jak w jeziorze Bohinj.

Mijamy informację turystyczną (Cesta svobode 10), park i kościół św. Marcina. Do zamku można dostać się na dwa sposoby - drogą od strony miasta lub dość stromymi schodami od strony jeziora. Wybieramy tę drugą opcję, dzięki czemu mamy okazję zobaczyć padalca, który wypełza znienacka i szybko znika w zaroślach. ;)

Zamek Bledzki to najstarszy tego typu obiekt w Słowenii - pierwszy zapis historyczny na jego temat pochodzi z 1011 roku. Na początku składał się prawdopodobnie jedynie z wieży otoczonej murem obronnym, w późnym średniowieczu dobudowano kolejne wieże i umocnione warownie. Obecnie funkcjonuje jako muzeum  (ceny biletów: dorośli - 9,00 EUR, studenci - 7,00 EUR, dzieci poniżej 14 lat - 4,50 EUR, więcej informacji: www.blejski-grad.si/en/museum).

Obiekty położone są na dwóch tarasach połączonych schodami - w dawnych czasach na niższym tarasie znajdowały się obiekty gospodarcze, na wyższym mieszkalne. Najciekawszym elementem jest kaplica poświęcona św. Biskupowi Albuinowi i św. Ingeuinowi z barokowymi freskami. Co ciekawe, przez ostatnich 70 lat kaplica nie służyła do celów religijnych - zmieniło się to dopiero 10 kwietnia 2014, gdy udostępniono ją do ceremonii ślubnych.

Panorama Bledu podczas pokazu lotniczego Air Race 2013. Autor zdjęcia: Gregor Trampuš / Wikimedia Commons, licencja: CC BY-SA 3.0Panorama Bledu podczas pokazu lotniczego Air Race 2013. Autor zdjęcia: Gregor Trampuš / Wikimedia Commons, licencja: CC BY-SA 3.0

Pomieszczenia przy kaplicy przedstawiają historię Bledu oraz fazy rozwoju zamku. Można tu obejrzeć bogatą kolekcję zbroi i broni z XVI-XVIII w., a także odwiedzić zamkową drukarnię, piwnicę z winami, ziołowy zagajnik i restaurację.

Wracamy nad jezioro i asfaltową ścieżką kierujemy się na zachód. W oddali dostrzegamy wyspę nazywaną przez Słoweńców Blejski otok, która wśród zieleni skrywa dzwonnicę, kościółek, plebanię i małą samotnię. Na tym odcinku brzeg jest mniej zagospodarowany, można zejść po zboczu nad samą wodę. Wreszcie dochodzimy do ośrodka sportowego, gdzie mieści się przystań i nowoczesny budynek z trybunami, a nieco dalej - kemping.

W pobliżu znajduje się jeden z punktów, z których na wyspę kursują tradycyjne łodzie zwane Pletna (koszt 12 EUR od osoby). W rejs po jeziorze wliczony jest półgodzinny postój na zwiedzanie wyspy. W dawnych czasach znajdowała się tam słowiańska świątynia na cześć bogini miłości o imieniu Živa. Po przyjęciu chrześcijaństwa kapliczka otrzymała imię Maryi Panny. Znajduje się w niej dzwon z 1543 roku - może w niego uderzyć każdy, a legenda głosi, że pomyślane wtedy życzenie wkrótce się spełni. Przy schodach (jest ich dokładnie 99) postawiono jeszcze jedną kapliczkę, a przed kościółkiem rzeźbę Marii Magdaleny.

Wyspa blejski otok z kościołem Maryi Panny. Autor zdjęcia: Adam KliczekWyspa blejski otok z kościołem Maryi Panny. Autor zdjęcia: Adam Kliczek

Jeśli ktoś czuje się na siłach, może wypożyczyć mniejszą łódkę i samodzielnie dopłynąć na wyspę (koszt 10-15 EUR za godzinę, szczegóły można znaleźć tu). Czytałem też, że w jeziorze Bledzkim można kąpać się wszędzie, gdzie nie ma wyraźnego zakazu. W grę wchodzi więc także dostanie się na wyspę wpław - w linii prostej do pokonania jest ok. 250 metrów, jednak strój kąpielowym uniemożliwi wstęp do kościoła. ;)

Do zachodu słońca mamy jeszcze ponad 3 godziny, namawiam więc rodziców na ponowne odwiedzenie okolic kościoła św. Katarzyny w miejscowości Zasip. Poprzedniego dnia podczas wspinaczki na Hom miałem tylko plecak, a wyjmowanie i chowanie do niego aparatu wymaga sporo zachodu, co odbiło się na liczbie zdjęć. Wracamy więc do auta, krótka przerwa na posiłek regeneracyjny z nieśmiertelną konserwą turystyczną w roli głównej i ruszamy. ;)

Trasa wiedzie zachodnim brzegiem jeziora, po chwili mijamy stację kolejową, a następnie przejeżdżamy pod wiaduktem w miejscowości Podhom. Dojeżdżamy do wioski Zasip i stromą drogą kierujemy się na północ. Uliczka jest bardzo wąska i co chwila mam wrażenie, że zaraz wjedziemy komuś w podwórko. ;) W końcowym fragmencie odległości od ścian domów wynoszą dosłownie kilkanaście centymetrów. Wreszcie budynki znikają i po chwili naszym oczom ukazuje się kościół św. Katarzyny.

Stado krów, które zatarasowało nam drogę przez zbocze Homu. W środku wraży byk obserwujący nas spode łba. ;) Autor zdjęcia: Adam KliczekStado krów, które zatarasowało nam drogę przez zbocze Homu. W środku wraży byk obserwujący nas spode łba. ;) Autor zdjęcia: Adam Kliczek

Parkujemy pod restauracją Pizzerija Jurcek Suzana i znaną z poprzedniego dnia trasą trawersujemy zbocze Homu. Jednak po chwili zaskakują nas krowy - dzisiaj pasą się na ścieżce i tarasują przejście. Ponadto rogaty byk zaczyna się nam bacznie przyglądać spode łba. Z opresji ratuje nas dwójka turystów nadchodzących z przeciwnej strony. Mają więcej obycia z rogatym bydłem - idą odważnie klaszcząc w dłonie i poklepując krowy po zadach - te grzecznie ustępują z drogi. ;) Podziwiamy widoki, robię zbliżenia zamku w Bledzie. Wracamy.

Tym razem zjeżdżamy drogą prowadzącą na wschód - jest znacznie szersza, ale ma nawierzchnię szutrową. Po kwadransie jesteśmy w Bledzie. Siadamy w kawiarni i w oczekiwaniu na zachód słońca zjadamy deser lodowy, ciesząc oczy widokiem jeziora na tle gór. Nawiasem mówiąc dopiero pisząc ten tekst znalazłem informację o bledzkich kremówkach (po słoweńsku kremne rezine lub kremšnite) - jednym z symboli tego miejsca. Podobno najlepsze są w cukierni hotelu Park, gdzie Ištvan Lukačevič przed laty stworzył recepturę używaną do dziś. Bardzo żałuję, że nie miałem okazji ich pokosztować i z pewnością nadrobię to przy kolejnej wizycie w Słowenii. :)

Wreszcie słońce zaczyna chować się za wzgórzami. Robimy zdjęcia i wracamy do Ribčev Laz - musimy spakować rzeczy i przygotować się do podróży. Jutro opuszczamy te piękne tereny, by przez przełęcz Vršič dotrzeć do miejscowości Kobarid, znanej z ciężkich górskich walk pomiędzy armią włoską, a wojskami niemieckimi i austro-węgierskimi w trakcie I wojny światowej.

Zamek Bledzki widziany ze wzgórza Hom. Autor zdjęcia: Adam KliczekZamek Bledzki widziany ze wzgórza Hom. Autor zdjęcia: Adam Kliczek

Krótkie podsumowanie pierwszych 4 dni naszego wyjazdu: dla osób ceniących sobie ciszę, przyrodę i górskie wycieczki, okolice jeziora Bohinj są miejscem idealnym. W maju panował tam mały ruch, choć w wakacje podobno bywa tam dość tłoczno. Większość atrakcji turystycznych znajduje się w niewielkiej odległości i można dotrzeć do nich pieszo, ale samochód zdecydowanie przyspiesza przemieszczanie się. W okresie wakacyjnym można też skorzystać z lokalnego transportu autobusowego (więcej informacji tu).

Booking.com

W jaki sposób szukać noclegów w tym rejonie za pośrednictwem lokalnego centrum informacji turystycznej, opisałem w relacji z pierwszego dnia podróży. Alternatywnie można skorzystać z portalu Booking.com - zachęcam do użycia żółtej wyszukiwarki powyżej. :) Natomiast mapę szlaków górskich i czasy przejść znajdziecie w relacji z dnia drugiego.

Na koniec prezentuję jeszcze zdjęcie z pożegnalnej nocnej sesji w Ribčev Laz. Przy edycji tej fotografii skorzystałem z pomocy Pawła Schreynera, który specjalizuje się w technice HDR. Przy okazji polecam przeczytanie mojej rozmowy z Pawłem, która została zamieszczona na blogu właśnie w trakcie naszej słoweńskiej wycieczki. :)

Kościół św. Jana Chrzciciela w Ribčev Laz nocą. Autor zdjęcia: Adam KliczekKościół św. Jana Chrzciciela w Ribčev Laz nocą. Autor zdjęcia: Adam Kliczek

Zapraszam do obejrzenia zdjęć w galerii i przeczytania relacji z piątego dnia wycieczki - odwiedziliśmy muzeum pszczelarstwa w Radovljicy, mamucią skocznię w Planicy oraz przejechaliśmy przez górską przełęcz Vršič.

Jeśli chcesz być informowany na bieżąco o nowych tekstach na blogu, polub moją stronę na Facebooku lub dodaj do obserwowanych stronę w Google+. A jeśli podoba Ci się ten tekst, podziel się nim ze znajomymi korzystając z przycisków mediów społecznościowych pod galerią. :)

Adam Kliczek

Zapisz się na newsletter, a otrzymasz za darmo ebook "10 sposobów na robienie lepszych zdjęć".
Please wait

Reklama