Jak tchnąć nowe życie w stare fotki za pomocą Lightrooma

Łukasz i Michał z zespołu Aloud, sierpnień 2012 Łukasz i Michał z zespołu Aloud, sierpnień 2012
03 Mar
2016

Wczoraj wziąłem na warsztat zdjęcia zespołu Aloud, które zrobiłem w sierpniu 2012 roku. To było moje pierwsze podejście do fotografowania muzyków w sali prób i po sesji byłem nieco rozczarowany. Chłopaki dali z siebie wszystko, ale brak scenicznych świateł i zbędne elementy w kadrze sprawiły, że fotki wyglądały średnio atrakcyjnie. Musiało minąć 3,5 roku, żebym zdał sobie sprawę, jak za pomocą umiejętnej obróbki można tchnąć w nie zupełnie nowe życie.

Na początku kilka słów o samym procesie fotografowania. Sala prób znajdowała się w piwnicy, w której 7 lat wcześniej grałem wraz z Piterem (bas) i Szymonem (bębny) jako zespół Synergia. Przez ten czas pomieszczenie zmieniło się nie do poznania - ściany i sufit wygłuszone czarną tkaniną, masa sprzętu, zniknęły też słoiki pełne przetworów i worki z ziemniakami, które towarzyszyły nam przez tamte lata. ;) Chłopaki uruchomili sprzęt i zaczęli grać swoje kawałki, a ja zabrałem się za zdjęcia.

W sali było dość ciemno - na suficie znajdowała się tylko jedna oprawa z jarzeniówkami, a na bębniarza świeciła lampa żarowa. Zacząłem więc od założenia jasnej "stałki" Minolta 50/1.7 i podniosłem czułość do ISO 3200. Fotografowałem wtedy klasyczną lustrzanką cyfrową Sony A580 i nie bardzo miałem pojęcie, co to jest punktowy pomiar światła. Czas otwarcia migawki dobierałem więc eksperymentalnie - rzut oka na tylny ekran, podgląd histogramu, korekta czasu i następne zdjęcie.

Pomieszczenie nie było zbyt duże, więc po wykonaniu kilku zbliżeń zmieniłem obiektyw na Tamrona 17-50/2.8. Zoom dał mi znacznie większą swobodę fotografowania, ale krótsza ogniskowa i mniejszy otwór przysłony zwiększyły głębię ostrości. Zamiast ładnie rozmytego tła pojawiły się więc "śmieci" - kable, dywany, jakieś kartony. To właśnie one sprawiły, że fotki mocno straciły na atrakcyjności. Zatrzymaj na chwilę kursor myszki nad poniższą fotką Pitera i Arka, a zobaczysz, jakie "skarby" kryją się w zaciemnionych podczas obróbki zakamarkach... ;)

Po obróbce Po obróbce
Piter i Arek z zespołu Aloud, parametry: czas 1/60s, przysłona f/2.8, czułość ISO 3200, ogniskowa 17mm, aparat Sony A580 z obiektywem Tamron 17-50/2.8. Przesuń suwak, by by zobaczyć nieobrobiony oryginał.

Pomyślałem, że mogę rozjaśnić postaci muzyków lampą błyskową, a tło wtedy skryje się w mroku. Niestety nie było to takie proste - światło błyskowe było za ostre, mimo ustawienia minimalnej mocy, a nie mogłem go odbić od ścian czy sufitu, bo były całe czarne. Postanowiłem więc zdjąć lampę z aparatu i wyzwalać ją zdalnie.

Eksperymenty szły opornie. Miałem problem z ostrymi cieniami, a ze względu na brak modyfikatorów oświetlałem też niepotrzebnie całe tło. Co ja bym wtedy dał za beauty disha z plastrem miodu - no ale wtedy jeszcze nie miałem pojęcia, co to jest i do czego służy. ;)

Sesja trwała 45 minut, podczas których zrobiłem 100 zdjęć. Kiedy przeglądałem je wczoraj w Lightroomie, stwierdziłem, że 8 ma duży potencjał, ale trzeba im nadać mocniejszy charakter. Od pewnego czasu jestem wielkim fanem presetów - jednym kliknięciem można ujednolicić kolorystykę zestawu fotografii i nadać im profesjonalny sznyt. Najbardziej pasował mi preset Beautifully Faded z darmowego pakietu Shutter Pulse - zmniejszył nasycenie barw, rozjaśnił cienie i nadał ciemnym obszarom intrygującą niebieską dominantę.

Obrazowi brakowało trochę kontrastu, więc zdecydowanie podniosłem suwaki Contrast (+70) i Clarity (+50), zmniejszyłem też natężenie świateł suwakiem Highlights (-70). Skopiowałem ustawienia na pozostałe 7 zdjęć (przycisk Synchronize settings) i przystąpiłem do indywidualnej obróbki każdej z nich. Najpierw użyłem pędzla korygującego, by mocno ściemnić tło (parametry Higlights na -60 i Contrast na +20), potem dodałem mocną winietę. Ostatnim etapem była lokalna korekta jasności tak, by uwypuklić twarze muzyków i przyciemnić mniej istotne elementy. Usunąłem też odrobinę szumu, ale nie za dużo, bo nie chciałem, by fotki zrobiły się zbyt sterylne.

Po obróbce Po obróbce
Michał z zespołu Aloud, parametry: czas 1/50s, przysłona f/2.8, czułość ISO 800, ogniskowa 17mm, lampa błyskowa wyzwalana zdalnie, aparat Sony A580 z obiektywem Tamron 17-50/2.8. Przesuń suwak, by zobaczyć nieobrobiony oryginał.

Dzięki temu, że mam już duże doświadczenie w pracy w Lightroomie, obróbka pojedynczego zdjęcia zajęła mi dosłownie kilka minut. To naprawdę potężne narzędzie dla fotografa, a od kiedy w wersji 6 wprowadzono możliwość korzystania z narzędzia Spot Removal o dowolnym kształcie, praktycznie przestałem używać Photoshopa. Chcesz zobaczyć, jak dużą różnicę robi przemyślana obróbka w Lightroomie? Zatrzymaj na chwilę kursor myszy nad powyższym zdjęciem Michała, a ukaże się oryginał - to jest po prostu przepaść. ;)

Warto pamiętać, że oprogramowanie graficzne jest ciągle udoskonalane i algorytmy takie jak ratowanie szczegółów cieniach i światłach czy usuwanie szumów są z roku na rok coraz doskonalsze. Dlatego dobrze fotografować w formacie RAW, który zawiera surowe dane z aparatu i nie ogranicza nas tak jak pliki JPG. Dzięki temu można wrócić do fotek po jakimś czasie i wycisnąć z nich coś zupełnie nowego - dokładnie tak, jak ja zrobiłem ze zdjęciami muzyków zespołu Aloud. :)

Czy ktoś z Was miał podobną sytuację, że po latach wrócił do starych zdjęć i wykorzystując zdobyte doświadczenie tchnął w nie nowe życie? Piszcie i wstawiajcie fotki w komentarzach, jestem bardzo ciekaw. :)

PS. Zdjęcia z próby grupy Aloud podobają mi się teraz na tyle, że planuję zrobić sesję jakiegoś zespołu. Jeżeli jesteś muzykiem i grasz w sali prób w Warszawie, napisz do mnie, stworzymy razem coś fajnego. :)

Adam Kliczek

Zapisz się na newsletter, a otrzymasz za darmo ebook "10 sposobów na robienie lepszych zdjęć".
Please wait

Reklama