''Warsztaty z Pięknografią'' - stylowe portrety w studio i w plenerze

''Warsztaty z Pięknografią'' - stylowe portrety w studio i w plenerze
11 Lut
2016

W tym tekście znajdziecie relację z warsztatów z Pięknografią, w których uczestniczyłem w kwietniu ubiegłego roku. Było to ważne wydarzenie, które zmieniło moje podejście do fotografii. Dlatego też zanim zabiorę się za opis kilku świetnych patentów na zdjęcia portretowe, pozwolę sobie nakreślić tło sytuacji.

Rozpoczynał się rok 2015. Od kilku lat robiłem zdjęcia artystów na koncertach i imprezach tanecznych, ale byłem tam tylko obserwatorem - uwieczniałem najlepsze momenty bez ingerencji w scenę. Chciałem wreszcie wyjść poza strefę komfortu, nauczyć się nawiązywać kontakt z fotografowanymi osobami i kreować, a nie tylko patrzeć.

Zacząłem od lektury kilku książek, które skupiały się na ustawieniu oświetlenia (m. in. "Świat błysku" i "Nowoczesna fotografia portretowa"). Potem postanowiłem podpatrzeć, jak pracują profesjonaliści. Oglądałem ich poradniki i zakulisowe filmiki na Youtube, czytałem blogi. Można powiedzieć, że w teorii byłem mocny, jednak ciągle brakowało mi praktyki. I nagle pewnego dnia po wklepaniu w Google frazy "warsztaty fotografia mody" trafiłem na stronę "Pięknografia".

Przejrzałem imponujące portfolio, spodobał mi się dowcipny i luźny język we wpisach na blogu. Zajrzałem do sklepu i znalazłem kilka ciekawych ebooków oraz autorskie gadżety dla fotografów. Zainteresowała mnie też pozycja "Warsztaty z Pięknografią". Nigdy wcześniej nie uczestniczyłem w płatnym szkoleniu fotograficznym i po przeczytaniu opisu stwierdziłem, że najwyższa pora to zmienić.

Spotkanie miało odbyć się w sobotę 25. kwietnia w Zabrzu, wstałem więc wcześnie rano, bo trasa liczyła ponad 300 kilometrów. W podróży towarzyszył mi Tomek Tokarski, którego poznałem w grupie "Pięknografia" na Facebooku - dowiedziałem się od niego sporo rzeczy na temat pracy fotografia ślubnego. Na miejsce dotarliśmy nieco przed czasem, przybiliśmy więc piątkę z już zgromadzonymi i poszliśmy na późne śniadanie do pobliskiego McDonald's. ;)

Warsztaty z Pieknografia 20150425 131113Niezbędne elementy warsztatów w komplecie: modelka, kursanci, prowadzący i butelka Whiskey na komodzie. ;)

Warsztat rozpoczął się koło południa - przywitali nas twórcy "Pięknografii", czyli Asida Turava i Radosław Rędzikowski. Na początku poprosili, by każdy z uczestników powiedział kilka słów o sobie. Kiedyś w takich chwilach miałem w głowie jedynie pustkę - mówienie o sobie sprawiało mi dużą trudność. Na szczęście dzięki kilku szkoleniom z umiejętności miękkich pojąłem, jak ważna jest świadomość swoich mocnych stron i umiejętność ich zareklamowania (więcej o tym w relacji z warsztatów z trenerem Marcinem Mańką). Teraz uważam taki wstęp za doskonały icebreaker, który pozwala stworzyć pozytywną atmosferę i rozluźnić napięcie w grupie nieznajomych.

Asida i Radosław opowiedzieli o swoim sposobie na fotograficzny biznes. Zaczynali od prostych sesji portretowych, potem fotografowali śluby. W pewnym momencie stali się na tyle znani, że mimo podnoszenia cen ich terminarz pękał w szwach. Dzięki wyrobieniu marki zajmują się teraz wyłącznie zdjęciami komercyjnymi. Nie ukrywają, że w tej branży można zarobić dobre pieniądze, jednak warunkiem jest wysoki poziom i odpowiednia wycena własnej pracy - to od fotografa zależy, czy będzie "chałturzył" za drobne, czy zadba o profesjonalną otoczkę swojego biznesu i przyciągnie bardziej majętnych klientów.

Następnie Radosław przedstawił sprzęt, którego używa podczas codziennej pracy. Poza profesjonalnym oświetleniem studyjnym w arsenale znajdowały się też lampy reporterskie z kolorowymi filtrami, mały beauty dish, autorski Dreammaker (o nim za chwilę), a nawet... strumienica wykonana samodzielnie z plastikowego kubka i słomek. Po raz kolejny przekonałem się, największą wartość ma wyobraźnia i umiejętność kreatywnego stosowanie tego, co mamy akurat pod ręką.

W międzyczasie pojawiła się nasza modelka - Weronika Piła. Asida przygotowała jej stylizację, a potem opowiedziała o istocie doboru efektownych ubrań i dodatków oraz o znaczeniu starannego makijażu. Ta praca wykonana jeszcze przed zdjęciami zwraca się podczas obróbki - retusz jest wtedy minimalny i zajmuje mało czasu.

Warsztaty Pieknografia 2968Backstage z sesji do  lookbooka.

Potem przeszliśmy do studia, gdzie na rozgrzewkę przygotowaliśmy sesję do lookbooka (to zbiór fotografii prezentujących kolekcję ubrań i dodatków danej marki - pokazujemy całą sylwetkę w naturalnej, nieskomplikowanej pozie). Kilka paneli na podłodze imitowało stary parkiet, a tło stanowiła biała zastawka. Radosław ustawił światło - z przodu wąski softbox typu strip (prawdopodobnie 140x40 cm) oświetlający całą postać i beauty dish doświetlający twarz, natomiast z tyłu kontra w postaci softboxu 80x60 cm.

Każdy uczestnik miał kilka minut na zrobienie zdjęć, a symbol "władzy" stanowił przekazywany z rąk do rąk radiowy wyzwalacz lamp. Kiedy przyszła moja pora, ustawienie parametrów w aparacie pochłonęło mnie na tyle, że zupełnie zapomniałem o nawiązaniu kontaktu z modelką. Na szczęście Weronika ma duże doświadczenie w temacie pozowania, więc mi pozostało tylko wciskanie spustu migawki. ;) 

Potem modelka przebrała się w miętowa sukienkę z odsłoniętymi ramionami, a Asida wpięła jej we włosy wielki pąk róży. Robiliśmy ciaśniejsze portrety i oglądając zdjęcia na ekranie aparatu zdałem sobie sprawę, że staranny makijaż i stylizacja z ciekawymi dodatkami sprawiają, że zdjęcie wygląda świetnie już "prosto z puszki" (fotkę możecie zobaczyć w tytułowym dyptyku na początku tekstu).

Nawiasem mówiąc, wszystkie fotografie, które zamieściłem w tym tekście to JPGi, które przeszły tylko podstawową obróbkę - kadrowanie, ewentualna zmiana temperatury barwowej i lokalne korekty jasności. Taka jest zresztą filozofia Radosława - robić najlepsze możliwe zdjęcia, by potem nie tracić czasu na retuszu.

Warsztaty Pieknografia 3088Fotografia wykonana pod słońce, modelka doświetlona beauty dishem, który stał po jej prawej stronie. Duże natężenie światła wymagało mocnego przymknięcia przysłony, wykonałem więc fotkę z niskiej perspektywy by pozbyć się niepotrzebnych elementów w tle i dodatkowo złapać flarę od słońca. (Aparat Sony A77 z obiektywem Tamron 17-50/2.8, parametry: 1/160s, f/13, ISO 100, 50mm.)

Dodatkowo zorientowałem się, że do oświetlenia wcale nie trzeba podchodzić z matematyczną precyzją - lepiej skupić się na kontakcie modelką i kontrolować drobiazgi takie jak przesunięty pasek czy podwinięta sukienka. Radosław zupełnie na luzie ustawiał lampy, wykonywał fotkę próbną i w razie potrzeby korygował moc albo położenie. Żadnego światłomierza czy zastanawiania się nad kątami - to pewnie kwestia doświadczenia.

Nieco po godzinie 15:00 ruszyliśmy w teren. Przenośny zestaw oświetlenia był bardzo prosty - reporterska lampa błyskowa z wyzwalaczem radiowym i mały beauty dish (42 cm) zainstalowany na statywie (oraz oczywiście znalezione na miejscu dwa kamienie, które zabezpieczyły całość przed podmuchami wiatru ;)). Taki set okazał się bardzo uniwersalny - pozwalał niwelować cienie na twarzy, a po ustawieniu maksymalnej mocy lampy dało się nawet fotografować pod słońce.

Warsztaty Pieknografia 3173Robiliśmy też zdjęcia na tle muralu przedstawiającego ogromnego bojownika syjamskiego - modelka trzymała w ręku czerwoną puszkę, by nawiązać do koloru rybki. (Aparat Sony A77 z obiektywem Tamron 17-50/2.8, parametry: 1/80s, f/6.3, ISO 200, 50mm.)

Potem zajęliśmy się fotografią modową w mieście. Weronika ubrała różową sukienkę, apaszkę i ciemne okulary, a my próbowaliśmy uchwycić ją w dynamicznej pozie. Użycie lampy błyskowej na statywie ograniczało możliwość ruchu modelki, ale Radosław pokazał nam ciekawy patent. Weronika wykonywała energiczny krok do przodu, a potem cofała się o krok i tak w kółko - cały czas pozostając w obszarze światła. Moje zdjęcie wykonane w ten sposób możecie obejrzeć w tytułowym dyptyku na początku tekstu - myślę, że idealnie pasowałoby do wpisu na blogu jakieś szafiarki. ;)

Następną lokalizacją był brzeg jeziora - tam trenowaliśmy jednoczesne użycie dwóch lamp. Modelka ubrała stylową czerwoną suknię, a beauty dish oświetlał jej sylwetkę od przodu. Na drugą lampę Radosław założył filtr o barwie niebieskiej i umieścił ją na ziemi za Weroniką kierując głowicę do góry. Oświetlenie gałęzi drzew zimnym światłem nadało zdjęciu nierzeczywistej, nieco bajkowej kolorystyki.

Warsztaty Pieknografia 3195Dodatkowa lampa błyskowa z niebieskim filtrem zmieniła kolor gałęzi znajdujących się w tle. (Aparat Sony A77 z obiektywem Tamron 17-50/2.8, parametry: 1/80s, f/6.3, ISO 200, 50mm.)

Po przerwie obiadowej zapoznaliśmy się z kolejnym trikiem na nadanie zdjęciom oryginalnego wyglądu - zastosowaniem Dreammakera. To autorski gadżet Radosława składający się z różnobarwnych koralików zainstalowanych na metalowym pierścieniu, który umieszcza się przed obiektywem. Pozwala on stworzyć gradienty, mgiełki, flary, czy kolorowy bokeh już na etapie robienia zdjęcia, bez pomocy Photoshopa.

Używanie Dreammakera daje dużo frajdy, ale wymaga nieco wprawy - efekt zależy nie tylko od odległości od przedniej soczewki, ale też od ogniskowej i przysłony. Gadżet występuje w 5 różnych wersjach kolorystycznych, jest też nakładka imitująca krople deszczu - daje to masę możliwości. Więcej informacji o Dreammakerze znajdziecie na stronie "Pięknogfrafii".

Warsztaty Pieknografia 3202Przykład zastosowania Dreammakera w wersji Ice (Aparat Sony A77 z obiektywem Tamron 17-50/2.8, 1/80s, f/2.8, ISO 400, 50mm.)

Sesję plenerową zakończyły zdjęcia po zachodzie słońca. Jedynym modyfikatorem światła był wspomniany wcześniej beauty dish o średnicy 42 cm - mimo niewielkich rozmiarów dało się nim oświetlić praktycznie całą sylwetkę modelki. Aby podkreślić błękit nieba, ustawiliśmy w aparatach balans bieli na "światło żarowe". Jednocześnie Radosław zamontował na lampie filtr CTO, który ocieplał światło - dzięki temu odcień skóry modelki pozostał naturalny.

Ta stylizacja wyglądała bardzo efektownie, więc ciężko było się dopchać do wyzwalacza - stąd nieco dziwne parametry mojego zdjęcia: czas 1/13s i przysłona f/7.1. Przy tego typu fotkach czasem otwarcia migawki regulujemy jasność tła, a przysłoną - jasność tła i światła błyskowego. Powinienem więc skrócić czas naświetlania (1/80s), bardziej otworzyć przysłonę (f/2.8) i zmniejszyć moc lampy, wtedy uzyskałbym ładniejsze rozmycie tła.

Warsztaty Pieknografia 3230Parametry naświetlania nieco dziwne, ale sam efekt - super. :) (Aparat Sony A77 z obiektywem Tamron 17-50/2.8, parametry: 1/13s, f/7.1, ISO 800, 50mm.)

Po powrocie do studia przećwiczyliśmy fotografowanie przy użyciu strumienicy (snoot). Ten modyfikator daje wąską wiązkę ostrego światła, które pozwala zaakcentować tylko fragmentu postaci, pozostawiając resztę w zupełnym mroku. Można też kreatywnie wykorzystać cień modelki padający na ścianę.

Na koniec zajęliśmy się malowaniem światłem. Aparaty pracowały z długim czasem naświetlania, więc zamontowaliśmy je na statywach, ręcznie ustawiliśmy ostrość na modelkę i włączyliśmy tryb BULB. Asida zgasiła wszystkie światła w studio, a Radosław przez kilkadziesiąt sekund "malował" kreski używając diody w telefonie komórkowym. Następnie wyzwolił studyjną lampę z softboxem, dzięki czemu zamroził w kadrze postać modelki. Ta technika wymaga sporo eksperymentów, ale jest bardzo efektowna i stanowi kolejne ciekawe narzędzie do uatrakcyjniania zdjęcia bez pomocy Photoshopa.

Warsztaty Pieknografia 3275Malowanie światłem przy długim czasie naświetlania - Radosław "rysował" jasne kreski za modelką, a ostatnie pociągnięcie na wysokości ud zrobił przebiegając przed nią. (Aparat Sony A77 z obiektywem Tamron 17-50/2.8, parametry: 38s, f/16, ISO 100, 35mm.)

Szkolenie skończyło się o 21:00. Przez 9 godzin poznałem masę ciekawych trików w zupełnie nowej dla mnie dziedzinie fotografii. Asida i Radosław byli bardzo serdeczni, chętnie dzielili się wiedzą. Podobało mi się ich luźne, a jednocześnie profesjonalne podejście. Nigdy wcześniej nie brałem udziału w płatnych warsztatach, lecz po spotkaniu z "Pięknografią" uważam, że takie wydarzenia są warte każdej wydanej złotówki. Warto ćwiczyć pod okiem profesjonalistów - umiejętność robienia zdjęć, które wyglądają dobrze jeszcze przed obróbką daje naprawdę dużą satysfakcję.

Kolejny termin szkolenia z "Pięknografią" to 23. kwietnia 2016 - gorąco polecam, zapisy na tej stronie. :) Polecam również lekturę mojej relacji z warsztatów "Portret. Siła prostoty" z Arcadiusem Mauritzem, na których byłem w czerwcu 2015 - przeczytacie w niej, jak nawiązać kontakt z modelką i tworzyć pozytywną atmosferę w trakcie sesji.

PS1. W zasadzie zaraz po warsztatach zamówiłem beauty dish o średnicy 42 cm (koszt ok. 160 PLN) wraz z uchwytem do lamp systemowych i statywem. W przyszłym tygodniu opublikuję zdjęcia z sesji fotograficznej z Patrycją, podczas której już samodzielnie wykorzystałem ten modyfikator.

Warsztaty Pieknografia 20150425 181427Tak wyglądało oświetlanie modelki w mieście za pomocą beauty disha. Używaliśmy dwóch zestawów, żeby mogły fotografować dwie osoby naraz.

PS2. Jeśli chodzi o folie zmieniające barwę światła błyskowego - szukajcie w sklepach internetowych pod hasłem "filtry żelowe. Mocuje się je na lampie za pomocą rzepów lub gumek. Bardziej profesjonalnym rozwiązaniem, nad którego zakupem obecnie się zastanawiam, jest mocowanie filtrów Lumiquest LQ-121.

PS3. Uwaga skierowana do użytkowników starszych aparatów Sony, które są wyposażone w stopkę lampy iIOS Minolty (wszystkie lustrzanki, część modeli SLT, a z bezlusterkowców NEX-7). W większości studiów fotograficznych stosowane są wyzwalacze radiowe ze stopką Canon/Nikon, więc jeśli planujesz wziąć udział w jakichkolwiek warsztatach, warto zaopatrzyć się w odpowiednią przejściówkę, by nie mieć problemów ze sterowaniem lamp. Ja od 1,5 roku używam adaptera F&V, który kosztował mnie ok. 30 PLN.

Adam Kliczek

Zapisz się na newsletter, a otrzymasz za darmo ebook "10 sposobów na robienie lepszych zdjęć".
Please wait

Zapisz się na newsletter, a otrzymasz za darmo ebook "10 sposobów na robienie lepszych zdjęć".
Please wait

Reklama