Dobry portret w ostrym słońcu - jak to zrobić?

Dobry portret w ostrym słońcu - jak to zrobić?
27 Sty
2016

Pewnie znacie zasadę powtarzaną w podręcznikach fotograficznych, by unikać robienia zdjęć w ostrym słońcu. Za duży kontrast, głębokie cienie na twarzy, czarne oczodoły... Co jednak zrobić, gdy nie masz wyboru i musisz fotografować w samo południe?

W lipcu 2015 miałem przeprowadzić sesję portretową ukazującą pełnię lata. Mój początkowy plan zakładał zdjęcia tuż po wschodzie słońca, gdy światło jest jeszcze niezbyt intensywne i rozproszone. Ostatecznie jednak fotografowanie zaczęliśmy... po godzinie 12:00. ;)

Gdy dotarliśmy na pole słoneczników znajdujące się przy drodze do Powsina, słońce wisiało już wysoko na niebie. Zależało mi na uzyskaniu mocnego rozmycia tła, więc na początku zamontowałem jasną "stałkę" Minolta 50/1.7. Okazało się, że przy czułości ISO 100 nie jestem w stanie otworzyć przysłony bardziej niż f/2.8-f/3.2. Zmieniłem więc obiektyw na Tamron 17-50/2.8, bo zoom dawał mi większą swobodę działania (zwłaszcza w kontekście używania blendy, o czym za chwilę).

Wykonałem kilka zdjęć próbnych, by sprawdzić kontrast na twarzy. Cyfrowy wizjer w aparacie Sony A77 sprawdza się doskonale w pełnym słońcu, bo mogę oglądać fotki bez odrywania oka od wizjera - żadnego osłaniania ekranu ręką czy szukania zacienionego miejsca, by coś dostrzec na wyświetlaczu. Cienie okazały się na tyle głębokie, że nie byłbym w stanie usunąć ich podczas obróbki. Musiałem więc znaleźć jakieś inne rozwiązanie.

Sesja Patrycja 20150718 4962Kadr z wysokiej perspektywy - wdrapałem się na przezornie zabrany z domu taboret. ;) Uniesiona do góry głowa i doświetlenie blendą pozwoliły praktycznie całkowicie wyeliminować cienie na twarzy.

Lampa błyskowa

Fotografując w pomieszczeniach często posiłkuję się manualną lampą błyskową YongNuo YN-560 wyzwalaną radiowo systemem Pixel Soldier. Pomyślałem, że silny błysk skierowany na część twarzy nieoświetloną słońcem pozwoli zmniejszyć kontrast i wyeliminować cienie. Zrobiłem kilka zdjęć i... nic. Żadnego efektu.

Szybko przypomniałem sobie o minimalnym czasie otwarcia migawki, z którym synchronizuje się z lampa błyskowa. Dla Sony A77 czas ten wynosi 1/250 sekundy, natomiast automatyka aparatu otwierała migawkę jedynie na 1/4000 sekundy. Nie wdając się techniczne szczegóły - w takiej sytuacji lampa jest w stanie naświetlić tylko niewielką część kadru, nie docierając nawet do twarzy. (Są oczywiście sposoby, by sobie z tym poradzić: przymknięcie przysłony, założenie szarego filtra na obiektyw lub tryb HSS w lampie, ale to temat na oddzielny artykuł.)

Blenda

Przeszedłem do kolejnego pomysłu - doświetlenia twarzy przy pomocy okrągłej blendy. Ustawiałem Patrycję tak, by była skierowana w stronę słońca, a cienie zmniejszałem odbijając światło srebrną stroną reflektora. Dobrym rozwiązaniem było też fotografowanie z wysokiej perspektywy - uniesienie głowy likwidowało zacienie oczu.

Blenda jest bardzo przydatnym narzędziem przy fotografii plenerowej, jednak jej używanie bez pomocy asystenta jest nieco kłopotliwe - prawa ręka musi mocno ściskać aparat, a lewa kierować reflektor pod odpowiednim kątem. W pracy pomógł mi obiektyw z zoomem, bo mogłem raz ustawić blendę i rejestrować kadry przy różnych ogniskowych bez przemieszczania się.

Sesja Patrycja 20150718 5004Doświetlenie blendą rozjaśniło twarz i pomogło odciąć Patrycję od tła, ale cień w okolicy nosa nieco rzuca się w oczy.

Używałem reflektora o średnicy 82 cm, który okazał się nieco za mała do oświetlenia całej postaci - widać to zwłaszcza na zdjęciu Patrycji na tle nieba, gdzie dół sukienki i lewa ręka są wyraźnie ciemniejsze. Kupiłem już większą blendę eliptyczną o rozmiarze 100x150cm, którą planuję wykorzystać przy następnej sesji. Pewnie będę musiał skorzystać z pomocy asystenta, bo tak duża płachta tworzy niezły żagiel i pewnie nie dałbym rady utrzymać jej jednocześnie fotografując. ;)

Asystent przydałby się też przy ujęciach, na których Patrycja przechadzała się ścieżką pomiędzy polami słoneczników - fotografowałem wtedy teleobiektywem (160 mm) i nie było szansy żebym odbił światło z tak daleka. Przyszło mi jeszcze do głowy, że dużej blendy można użyć w charakterze rozpraszacza - zdjąć warstwę odbijającą i umieścić biały materiał na drodze słońca, by stworzyć w ten sposób miękko rozproszone światło.

A może w cieniu?

Gdy przebywanie w pełnym słońcu stało się już męczące, udaliśmy się w kierunku pobliskich drzew. "Poszukaj cienia" - to częsta rada na dobre portrety w letnie dni i rzeczywiście efekty są fajne, choć klimat zdjęć robi się zupełnie inny - tu nie widać lata, tylko raczej wiosnę. ;) Ze względu na mniejszą ilość światła mogłem wrócić do jasnej "stałki" (tym razem Sony 35/1.8), co pozwoliło bardziej rozmyć tło.

Sesja Patrycja 20150718 5068Warunki oświetleniowe w cieniu są dużo łatwiejsze do kontrolowania, ale charakter zdjęć jest już zupełnie inny.

Obróbka

Do selekcji zdjęć wykorzystałem Lightroom 6 - to moje podstawowe oprogramowanie fotograficzne, jego możliwości katalogowania i opisywania zdjęć słowami kluczowymi są po prostu świetne. Obróbka polegała głównie na korekcie cieni i zaakcentowaniu detali przy pomocy narzędzia Adjustment Brush. Dodatkowo po raz pierwszy w swojej karierze skorzystałem z presetów - działają na zasadzie podobnej do filtrów w Instagramie. Wybrałem darmowy zestaw PH Vintage, który poprzez ingerencję w krzywe RGB obniżyły kontrast i dodatkowo ociepliły barwy.

Podsumowanie

Przystępując do tej sesji miałem dwie możliwości: stwierdzić "nie da się", albo wykorzystać zdobytą do tej pory wiedzę, by pokonać problemy. Owszem, wymagało to nieco wysiłku i sprytu, ale jestem zadowolony z efektów. Dodam, że tego samego dnia robiliśmy jeszcze z Patrycją sesję w stylowych wnętrzach warszawskiej restauracji Grand Kredens - zdjęcia znajdziecie w kolejnym tekście, w którym opiszę wykorzystanie reporterskiej lampy błyskowej z beauty dishem.

Zapisz się na newsletter, a otrzymasz za darmo ebook "10 sposobów na robienie lepszych zdjęć".
Please wait

Reklama