Tribal Smash 2.0 - Old Schood Vibes in a New School Way

Magdalena Li, Tribal Smash 2.0. Autor zdjęcia: Adam Kliczek Magdalena Li, Tribal Smash 2.0. Autor zdjęcia: Adam Kliczek
03 Wrz
2015

W sobotę 28 lutego 2015 odbyła się druga edycja imprezy Tribal Smash, prezentującej różne oblicza współczesnego tańca orientalnego. Głównym punktem tego wieczoru było ImproShow - fuzja tańca tribal z afrobeatem, boogie przy akompaniamencie bębnów.

Wydarzenie odbyło się w restauracji "Trzy Kolory" na warszawskim Mokotowie. Wstęp stanowiła improwizacja w stylu ATS do muzyki granej na żywo przez Krzysztofa Guzewicza. Pierwszy set miał na celu wprowadzenie widzów w historię tribalu. Rozpoczął go zespół Nilakantha - duet, który jako jedyny w Warszawie przedstawia tribal w odsłonie teatralnej. Zaraz po nich ukazał się tribe Kachina! Tribal Bellydance, prezentując ATS w ciemnej, mocno etnicznej odsłonie. Kolejną tancerkę była Magdalena Li, która pokazała taniec z woalem. Następnie mogliśmy podziwiać Agatę Zakrzewską, wszechstronną tancerkę i pierwszą w Warszawie instruktorkę ATS, która zaprezentowała się w odsłonie solo ATS z mantonem - chustą do flamenco. Po niej wystąpiła Dominika Suchecka, prekursorka tańca tribal w Warszawie, pokazując tribal drum solo. Na koniec zaprezentował się duet z południa Polski - Ana Sejfried i Beata Dogan, specjalizujący się w stylu vintage tribal.

W przerwie tancerki improwizowały w rytm muzyki boogie puszczanej prosto z winyla przez DJa Riskiego.

Drugi set rozpoczął zespół Noir, prezentując nowoczesną formę tribalu, neo-swing. Na scenie pokazała się również Karolina Pawłowska, która jak zwykle zapełniła parkiet swoją dumą i uśmiechem. Następnie wystąpiła Asia Roguszczak, członkini szczecińskiego projektu Tribalovers i Madeina, która zaprezentowała mieszankę teatru i jazzu w mrocznej powłoce. Potem dołączyła do niej Patsy Dyjas, wykonując taniec inspirowany street dance. Całość zamknął zespół Omphalos Tribe, którego tancerki wystąpiły z dużymi afrykańskimi koszami tańcząc szybki ATS.

Tribal Smash Trzy Kolory 1173Asia Roguszczak, Tribal Smash 2.0. Autor zdjęcia: Adam Kliczek

Po występach przeprowadziłem krótką rozmowę z jej organizatorką, Patsy Dyjas:

Skąd wziął się pomysł na projekt Smash?

Patsy Dyjas: Początki tego projektu sięgają zeszłego roku, kiedy zorganizowaliśmy pierwsze urodziny zespołu Kachina! Tribal Bellydance, do którego należę. W nazwie imprezy koniecznie chciałam użyć słowa „bash” – balanga, jako wyznacznika czegoś mocnego, a zarazem nieskrępowanego. Szukałam rymu do tego słowa i tak narodziła się nazwa imprezy "Tribal Smash. Kachina! B-day Bash". Brakowało nam imprezy, podczas której tancerki mogą zaprezentować swoje zdolności w luźnej i przyjaznej klubowej atmosferze oraz spędzić miło czas ze znajomymi. Ten projekt jest alternatywą w stosunku do festiwali tribalowych w Polsce.

Czy jesteś zadowolona z muzycznej oprawy imprezy Tribal Smash 2.0?

Oczywiście! Chciałam, żeby tego wieczora nastąpiło zderzenie dwóch światów, czyli silnych, niezależnych plemiennych kobiet oraz męskiego świata muzyki. Etniczny charakter tańca tribal spotkał się z refleksyjnym soulem, melodyjnym funkiem, tanecznym disco i afrobeatem. Sprawili to dwaj artyści: Maciek Risky - DJa specjalizujący się w płytach winylowych oraz Tomek Sęk aka DJ WtymSęk, prekursor afrobeatu w Warszawie, który idealnie wpasował się w etniczny klimat imprezy. Chciałam też wprowadzić do projektu Smash bębniarza i tym sposobem trafiłam na Krzysztofa Guzewicza, który wzbogacił brzmienie instrumentami takimi jak darbuka i daf. Ten skład pozwolił na stworzenie improwizowanego show ATS, podczas którego jedyną zaplanowaną rzeczą była kolejność wyjść tancerek.

Dzięki za rozmowę.

Klip wideo z imprezy Tribal Smash! 2.0 Old School Vibes In A New School Way.

Z fotograficznego punktu widzenia mogę powiedzieć, że było jeszcze ciemniej niż podczas Tribal Smash. Kachina! B-day Bash. ;) Podobnie jak podczas tamtej imprezy postanowiłem więc fotografować jasnymi "stałkami": Sony 35/1.8 i Minolta 50/1.7. Korciło mnie, by użyć lampy błyskowej, ale znajdowałem się praktycznie przed samymi tancerkami, a sufit był dość wysoki, więc nie było jak odbić światła. Pozostało mi więc korzystać ze światła zastanego lub ewentualnie eksperymentować z zamrażaniem ruchu przy długich czasach naświetlania - tak powstało intrygujące zdjęcie Karoliny Pawłowskiej.

Adam Kliczek

 

Zapisz się na newsletter, a otrzymasz za darmo ebook "10 sposobów na robienie lepszych zdjęć".
Please wait

Reklama