Metal na Brzeskiej - koncert Concatenation, Always The Hard Way i Necrosodomistical Slaughter

Zespół Concatenation. Autor zdjęcia: Adam Kliczek Zespół Concatenation. Autor zdjęcia: Adam Kliczek
16 Lis
2014

W sobotę 8. listopada miałem okazję wziąć udział w imprezie "Meta-L na Brzeskiej" w Warszawie. Generalnie nie jestem koneserem bardzo ciężkiego grania, niemniej wokalistą zespołu Concatenation jest Shnapps, z którym poznaliśmy się kilka lat temu, gdy grałem w zespole Synergia. Była więc dobra okazja do spotkania się i zrobienia koncertowych zdjęć.

Organizatorami koncertu była mieszcząca się na warszawskiej Pradze klubokawiarnia "Offside" oraz Szkielo - perkusista zespołu Concatenation. Warto zaznaczyć, że była to pierwsza impreza z metalową muzyką na żywo w tym miejscu. Tego wieczora na scenie klubu wystąpiły zespoły Necrosodomistical Slaughter, Always The Hard Way i Concatenation.

Kilka dni wcześniej próbowałem znaleźć w sieci jakieś zdjęcia tego lokalu - chciałem sprawdzić, jak wygląda scena i oświetlenie, by zabrać odpowiedni sprzęt. Niestety, znalazłem tylko plakaty i zapowiedzi wydarzeń. Przezornie spakowałem więc sporo "szkieł": standardowy obiektyw i tele, ultra-szeroki kąt, dwie "stałki", a na wszelki wypadek także lampę błyskową.

Offside-Brzeska-bar-piwoBar lokalu "Offside" oferuje duży wybór piw butelkowych. Źródło: Offside Facebook

Z dojazdem nie było problemu - "Offside" mieści się przy ulicy Brzeskiej tuż obok Bazaru Różyckiego, a to tylko kilka przystanków tramwajem z Centrum. Przed wejściem do klubu moją uwagę zwrócił mural na przeciwległej ścianie, przedstawiający wielką kaczkę w towarzystwie innych zwierząt i nieco psychodelicznych stworów. Już po imprezie doczytałem, że namalował go pochodzący z Nepalu artysta Diegomiedo wraz z grupą dzieci ze stowarzyszenia Grupa Pedagogiki i Animacji Społecznej Praga. Warto obejrzeć będąc w okolicy. :)

Sam lokal jest bardzo kameralny - sala z barem mieści 4 stoliki, a w sąsiadującym pomieszczeniu znajduje się zaimprowizowana scena. Spodobał mi się duży wybór regionalnych piw butelkowych - polskich i czeskich, a także Solut ciemny z browaru Litovel lany "z kija". Popijając piwko oczekiwaliśmy na tłumy, a o 20:30, kiedy zebrało się ich już kilka (zgodnie z przelicznikiem 4 osoby to jeden tłum ;)), impreza ruszyła.

Pierwszy zagrał płocki zespół Necrosodomistical Slaughter. Swoją muzykę definiują jako old schoolowy grindcore w klimatach Repulsion, Siege i Napalm Death. Skład tworzą: Szkielo - wokal, Onslaught - gitara, Marian - bas i Magneto - bębny. Próbowałem wyciągnąć z muzyków trochę więcej informacji - dowiedziałem się, że Marian miał pomysł na ten zespół już 22 lata temu i wtedy powstała większość materiału, ale faktycznie band sformował się w roku 2012. Ich utwory można na stronie zespołu na platformie bandcamp.com.

Wikipedii znalazłem następujące informacje: Termin grindcore został użyty po raz pierwszy w roku 1983 przez Jesse Pintado na określenie uprawianej przez niego wówczas muzyki - jak to sam określił "mieszanki chaosu i hałasu". Pomimo oczywistych inspiracji metalem, grindcore nie jest jego podgatunkiem, to odrębny rodzaj muzyki ekstremalnej.

Jak już wspominałem, nie jestem fanem bardzo ciężkiego grania, niemniej doceniam ekspresję zespołu Necrosodomistical Slaughter - była niezła rzeźnia. ;) Warto też było usłyszeć kawałki "Patric Swayze" i "Lucyfer" - wyraźnie inspirowane wpisanym do Księgi rekordów Guinnessa utworem "You Suffer" Napalm Death. I jeszcze słówko o wokalu - fotografując koncerty zwykle używam stoperów Alpine Partyplug. które dobrze tłumią instrumenty, a przepuszczają częstotliwości odpowiedzialne za głos. Jednak w tym przypadku nie zrozumiałem ani słowa - chyba taka konwencja gatunku. ;)

Teraz kilka słów o zdjęciach. Oświetlenie było bardzo skromne - w zasadzie tylko dwa oświetlacze rzucające wzorki na ściany i czerwony pasek LED powieszony na szynie biegnącej wzdłuż pomieszczenia. Założyłem najjaśniejszy obiektyw jaki miałem, czyli Minolta 50/1.7, podkręciłem czułość ISO do 3200 i po wykonaniu kilku zdjęć stwierdziłem, że nic z tego nie będzie.

3-Offside-Brzeska-Always-The-Hard-Way-8090Fani zespołu Always the Hard Way. Autor zdjęcia: Adam Kliczek

Co prawda zabrałem ze sobą lampę błyskową, ale do tej pory nigdy nie używałem jej na koncertach, bo na dużych scenach jest to zabronione. Stąd moje doświadczenie w tym temacie było zerowe. Na szczęście kilka miesięcy temu opublikowałem tekst "Trzeba mieć jaja, aby wejść w pogo", w którym Mike Możdżyński opowiadał o fotografowaniu muzyków przy użyciu flasha. Przywołałem więc szybko w pamięci kilka jego wskazówek, założyłem na lampę filtr CTO i wio! ;)

W zasadzie cały koncert Necrosodomistical Slaughter zszedł mi na dobraniu odpowiednich parametrów naświetlania i położenia głowicy lampy błyskowej. Z tego powodu fotki tego zespołu nie bardzo oddają klimat chwili. No ale pierwsze koty za płoty. ;)

Tymczasem na scenie zaczął się instalować warszawski band Always The Hard Way. Piszą o sobie tak: "Skład powstał pod koniec 2012 r. z inicjatywy Wojtka, Tomka i Artura. Po ponad roku wspólnych prób i szlifowania materiału do ekipy dołączył Robal. Zespół gra prosty hardcore bez zbędnego pierdolenia. W najbliższych czasie w planach jest wydanie EPki i granie koncertów."

Muzycznie było mniej ekstremalnie niż w przypadku Necrosodomistical Slaughter, powiem więcej - były momenty, że nóżka mi chodziła w takt werbla. ;) Wokalista miał dobry kontakt z publicznością, a w kilku utworach głosem wspierał go Szkielo. Część publiki dała się wciągnąć we wspólne pogowanie, więc zacząłem się obawiać, czy nie oberwę czyjąś głową albo nogą w twarz. ;)

Dla przełamania strachu skoczyłem szybko do baru po kolejnego ciemnego Saluta - pomogło. ;) Co więcej udało mi się wreszcie ustawić właściwie parametry aparatu i lampy, mogłem więc skupić się na kadrach. Poeksperymentowałem też z zamrażaniem ruchu przy długim czasie naświetlania, a nawet poprosiłem muzyków o zapozowanie do grupowej fotki. ;) Zdjęcia w galerii mówią same za siebie - wyszły dużo lepiej.

Jako ostatni zagrał płocki zespół Concatenation. Skład uformował się w 2012 roku i stanowią go: Shnapps - wokal, Bedi - gitara prowadząca, Marian - gitara rytmiczna, Śmigacz - bas i Szkielo - bębny. (Warto zauważyć, że Marian gra na basie, a Szkielo robi wokal w zespole Necrosodomistical Slaughter.) Chłopaki inspirują się kapelami takimi jak Izegrim, At The Gates, czy wczesny Exhumed, a o swojej muzyce mówią "soczysty death/thrash w piekielnym wydaniu".

04-Offside-Brzeska-Concatenation-8448Perkusista zespołu Concatenation. Autor zdjęcia: Adam Kliczek

Podczas koncertu zabrzmiały numery z pierwszej EPki z roku 2013 - "Grinding My Soul", kilka jeszcze nie zarejestrowanych utworów, a także cover "Slowly We Rot" z repertuaru Obituary. Muszę przyznać, że muzycznie ten występ podobał mi się najbardziej. To nadal nieco za ciężka muzyka jak dla mnie, ale pod względem kompozycji i techniki było bardzo dobrze. Zespół planuje niebawem wejść do studia, by nagrać kolejną EPkę - z przyjemnością posłucham.

Świetnie było też w kwestii ekspresji - udało mi się zrobić kilka bardzo fajnych zdjęć - m. in. to zaprezentowane powyżej (Wam też kojarzy się z Exploited? ;)). Eksperymentowałem także z zoomowaniem przy długim czasie naświetlania - tak powstało zdjęcie tytułowe tego tekstu.

Parę słów podsumowania całej imprezy. Gdybym przyszedł na ten koncert jako słuchacz, czułbym się trochę zawiedziony. Nic nie poradzę na to, że bardziej wpadają mi w ucho utwory zespołów typu Dream Theater, Bullet For My Velentine czy My Chemical Romance. ;) Zjawiłem się tam jednak jako fotograf i z tego punktu widzenia był to strzał w dziesiątkę. Ekspresyjni muzycy, możliwość używania lampy błyskowej, brak ograniczenia czasu przebywania przed sceną - same plusy. ;) Szkoda tylko, że oświetlenie sali było szczątkowe - wolałbym używać flesza raczej do delikatnego rozjaśniania twarzy, a nie jako główne źródło światła. Jednak doświadczenie zdobyte w takich warunkach daje nadzieję, że przypadku normalnego oświetlenia sceny zdjęcia będą jeszcze lepsze. ;)

Jeśli ktoś z Was chciałby posłuchać tych trzech zespołów na żywo, będzie to możliwe 13 grudnia 2014 we wrocławskim klubie Łykend.

PS. Jeśli potrzebujecie dobrych fot koncertowych, piszcie do mnie: Ten adres pocztowy jest chroniony przed spamowaniem. Aby go zobaczyć, konieczne jest włączenie w przeglądarce obsługi JavaScript.. :)
PS2. Oprócz doświadczenia z używaniem lampy błyskowej wyniosłem z tej imprezy jeszcze jedną lekcję - umiem już rozróżnić grindcore i hardcore. :D A dla tych, którzy tego jeszcze nie umieją, serwuję ciekawy klip z 26 gatunkami metalu w kolejności alfabetycznej. ;)

Adam Kliczek

Zapisz się na newsletter, a otrzymasz za darmo ebook "10 sposobów na robienie lepszych zdjęć".
Please wait

Reklama