HDR i mapowanie tonów w fotografii reportażowej

Start biegu "Chyża Dziesiątka" w Nowym Tomyślu. Zastosowanie techniki HDR pozwoliło odzyskać "przepalone" niebo. Autor zdjęcia: Paweł Schreyner Start biegu "Chyża Dziesiątka" w Nowym Tomyślu. Zastosowanie techniki HDR pozwoliło odzyskać "przepalone" niebo. Autor zdjęcia: Paweł Schreyner
11 Lis
2014

W tym tekście chciałbym opisać moje doświadczenia związane z użyciem techniki HDR i mapowania tonów w fotografii reportażowej. Technika HDR (ang. high dynamic range) polega na tworzeniu zdjęć o bardzo dużej rozpiętości tonalnej poprzez łączenie kilku ujęć o takim samym kadrze, a różnych parametrach ekspozycji.

Wzrok człowieka potrafi dostosować się do bardzo skrajnych warunków oświetleniowych, natomiast matryce aparatów fotograficznych mają ograniczoną rozpiętość tonalną. Dlatego zdjęcia scen bardzo kontrastowych wyglądają zupełnie inaczej niż to, co widzimy. Pejzaże fotografowane pod słońce, światło dzienne wpadające przez okna do wnętrza, czy sztuczne światła w nocy - we wszystkich tych przypadkach na zdjęciach nie da się uniknąć niedoświetlenia lub prześwietlenia części kadru. Radą na to jest właśnie zastosowanie techniki HDR.

Swoją przygodę ze zdjęciami o dużej rozpiętości tonalnej rozpocząłem kilka lat temu od obiektów statycznych – budowli i  krajobrazów. Przystąpiłem do eksperymentów z programem Photomatix i w niedługim czasie fotografie HDR stały się moim znakiem rozpoznawczym - kilka z nich zdobyło nawet wysokie miejsca w ogólnopolskich konkursach. Ale pewnego dnia nastąpił przełom - całkiem przypadkiem sfotografowałem w HDR człowieka.

Dzięki zastosowaniu techniki HDR udało mi się uratować niebo i poprawić plastykę obrazu, która była spłaszczona przez brak słońca. Jeśli zatrzymasz kursor nad zdjęciem, zobaczysz wersję oryginalną – wyraźnie widać jak „przepalone” niebo spłaszcza perspektywę. Warto też zwrócić uwagę, że przed sobą miałem prawie 900 zawodników, jednak fotografowanie z poziomu oka nie pozwala wniknąć zbyt głęboko w tłum. (obiektyw FishEye 8mm, f/8, 1/400s,  ISO 200) Autor zdjęcia: Paweł SchreyneDzięki zastosowaniu techniki HDR udało mi się uratować niebo i poprawić plastykę obrazu, która była spłaszczona przez brak słońca. Jeśli zatrzymasz kursor nad zdjęciem, zobaczysz wersję oryginalną – wyraźnie widać jak „przepalone” niebo spłaszcza perspektywę. Warto też zwrócić uwagę, że przed sobą miałem prawie 900 zawodników, jednak fotografowanie z poziomu oka nie pozwala wniknąć zbyt głęboko w tłum. Obiektyw FishEye 8mm, f/8, 1/400s,  ISO 200. Autor zdjęcia: Paweł Schreyner

Robiłem właśnie zdjęcia krajobrazu, kiedy podszedł do mnie mężczyzna i zapytał, czy mogę jego też sfotografować. Bez zastanowienia skierowałem na niego aparat i nacisnąłem spust migawki. Ponieważ miałem ustawiony bracketing ekspozycji, posłyszałem trzy „klapnięcia” i pomyślałem – niepotrzebnie. Jednak gdy siadłem przy komputerze, okazało się, że zdjęcie po scaleniu wygląda ciekawiej niż to pojedyncze. (Wspomniana fotografia w obu wersjach ilustruje wywiad "Po drugiej stronie kadru", który przeprowadziłem z Pawłem w maju 2014 - A. K.) Od tego czasu często stosuję w fotografii reportażowej technikę HDR - choć nie każdemu się to podoba. ;)

Zapewne każdy z Was zna to uczucie, kiedy staje się z aparatem przed czymś zupełnie nowym. To trochę tak, jak pierwsza randka - czasu jest stanowczo za mało, by zrealizować zamierzenia, a po powrocie do domu już się wie, czego nie należało robić, a co można było zrobić inaczej... Ostatnio nie miałem okazji, by gdzieś wyjechać i sfotografować coś całkiem nowego. W poprzednich latach wiele ciekawych miejsc odkrywałem z pomocą roweru. Jego zasięg co prawda się nie zmienił, ale poruszający go "silnik" wymaga kapitalnego remontu… Nie mając innych alternatyw, zacząłem się baczniej przyglądać temu, co cały czas miałem w zasięgu wzroku - mojemu rodzinnemu miastu Nowemu Tomyślowi.

Choć mieszkam tu już od 56 lat, spróbowałem spojrzeć na nie tak, jakbym był tu po raz pierwszy. Od nowa zacząłem poznawać jego obiekty, zabytki i odbywające się w nim wydarzenia. I zauważyłem, że urosło, wypiękniało, zaczęło bardziej dbać o swoje detale, że znacznie więcej, niż kiedyś, się w nim dzieje.

Dzięki zastosowaniu techniki HDR uzyskałem lepszy kontrast, lepsze światła na obrzeżach medali, a niebo w górnym prawym rogu wypełnia kadr. (Zatrzymaj kursor nad zdjęciem, żeby zobaczyć oryginał). Obiektyw Sigma 17-70, f/22, 1/25s, ISO 200. Autor zdjęcia: Paweł SchreynerDzięki zastosowaniu techniki HDR uzyskałem lepszy kontrast, lepsze światła na obrzeżach medali, a niebo w górnym prawym rogu wypełnia kadr. (Zatrzymaj kursor nad zdjęciem, żeby zobaczyć oryginał). Obiektyw Sigma 17-70, f/22, 1/25s, ISO 200. Autor zdjęcia: Paweł Schreyner

Zdjęcia z jednego z takich wydarzeń ilustrują ten artykuł. Chodzi o czwartą edycję biegu ulicznego „Chyża Dziesiątka”. Jego organizatorami byli Nowotomyski Klub Biegacza „Chyży” i Gmina Nowy Tomyśl, a trasa liczyła 10 kilometrów. Do biegu, na trasie zatwierdzonej przez PZLA, zgłosiło się 973 zawodników, wystartowało niemal 900.

Bieg jak i całą oprawę poprowadził najlepszy spiker biegowy w Polsce - Roman Toboła. Dzięki jego fachowemu, pełnemu ciekawostek komentarzowi temat biegania stał mi się dużo bliższy, a pół godziny oczekiwania na powrót zawodników z trasy minął mi w mgnieniu oka. Wszyscy uczestnicy otrzymali okolicznościowe medale, którymi piękne dziewczyny dekorowały mijających metę. Panie dodatkowo otrzymywały kwiaty z rąk Burmistrza. Pierwsi bieg ukończyli: Bartosz Majorczyk (533), drugi był Piotr Tomczyk (853), a trzeci Szymon Belgrau (985).

Przyznam, że było to pierwsze wydarzenie sportowe, które miałem okazję fotografować, dlatego też użyłem swojego warsztatu, który znacie z moich fotografii krajobrazowych. Okazało się, że sprawdzoną i opanowaną technikę HDR mogę zastosować w wielu sytuacjach - z powodzeniem i dobrym efektem końcowym.

Dzięki zmianie perspektywy poprzez uniesieniu aparatu zamocowanego na monopodzie, udało mi się objąć bardzo duży obszar i pokazać, jak wielu uczestników brało udział w wyścigu. Zastosowanie techniki HDR ponownie pomogło uratować niebo. Mimo dużej liczby ruchomych obiektów w kadrze program Photomatix poradził sobie całkiem dobrze z usunięciem duchów na poszczególnych klatkach. (Zatrzymaj kursor nad zdjęciem, żeby zobaczyć oryginał.) Obiektyw FishEye 8mm, f/8, 1/400s, ISO 200. Autor zdjęcia: Paweł SchreynerDzięki zmianie perspektywy poprzez uniesieniu aparatu zamocowanego na monopodzie, udało mi się objąć bardzo duży obszar i pokazać, jak wielu uczestników brało udział w wyścigu. W tym przypadku zastosowałem technikę HDR bardzo subtelnie, na tyle, by uratować "przepalone" niebo. Mimo dużej liczby ruchomych obiektów w kadrze program Photomatix poradził sobie całkiem dobrze z usunięciem "duchów" na poszczególnych klatkach. (Zatrzymaj kursor nad zdjęciem, żeby zobaczyć oryginał.) Obiektyw FishEye 8mm, f/8, 1/400s, ISO 200. Autor zdjęcia: Paweł Schreyner

W przypadku części zdjęć zastosowałem obiektyw typu rybie oko i podnosiłem aparat na monopodzie ponad otaczający tłum, ustawiając samowyzwalaczem na 10s. Pozwoliło mi to m. in. uchwycić grupę prawie 900 startujących, co z widownią i obsługą daje ponad 1000 osób na jednym ujęciu. Nigdy nie osiągnąłbym bym podobnego efektu fotografując z poziomu oka. Można co prawda skorzystać z podwyższenia lub żurawia, ale to zdecydowanie zmniejsza mobilność, a tym samym ogranicza naszą kreatywność. 

Zastosowanie HDR z mapowaniem tonów pozwoliło z kolei lepiej pokazać detale w zróżnicowanym oświetleniu, oraz uwypuklić barwy różnokolorowego tłumu, a tym samym podnieść dynamikę przekazu. Okazało się, że w przypadku scen gdzie obiekty nie przemieszczają się zbyt szybko, włączenie bracketingu czasu +/-1 EV daje materiał pozwalający się scalić – mimo fotografowania z ręki, ręki wyciągniętej maksymalnie w górę i trzymającej monopod z aparatem. Oczywiście trzeba zwrócić uwagę na względnie krótki czas otwarcia migawki - powiedzmy 1/400 sekundy, to pozwoli zminimalizować ruch między kadrami. Photomatix dobrze poradził sobie z „duchami” i przy scalaniu pousuwał większość nie pasujących elementów.

Warto dodać, że intensywność mapowania tonów zależy od operatora. W galerii powyżej znajdziecie trzy wersje tego zdjęcia w wersji HDR - od najbardziej "odjechanej" do zmodyfikowanej tylko na tyle, by odzyskać szczegóły nieba. W opisie każdego ze zdjęć zaznaczyłem, z jakiego presetu korzystałem i czy korygowałem nasycenie.

W przypadku poniższej fotografii dałem Photomatixowi jeszcze trudniejsze zadanie - zastosowałem bracketing do wykonania ujęcia biegnącego zawodnika. Czasy otwarcia migawki wynosiły odpowiednio 1/160s, 1/320s i 1/640s. Program sam sobie poradził z usunięciem niepotrzebnych obszarów i w wyniku dał bardzo ładny i ostry kadr.

W tym miejscu chciałem pokazać różnice pomiędzy scalanymi zdjęciami i efektem końcowym, czyli jak dobrze Photomatix potrafi poradzić sobie z „duchami”. (Zatrzymaj kursor nad zdjęciem, żeby zobaczyć oryginał.) Obiektyw Nikkor 70-300mm, 1/320s, f/5.6, ISO 200. Autor zdjęcia: Paweł SchreynerW tym miejscu chciałem pokazać różnice pomiędzy scalanymi zdjęciami i efektem końcowym, czyli jak dobrze Photomatix potrafi poradzić sobie z „duchami”. (Zatrzymaj kursor nad zdjęciem, żeby zobaczyć oryginał.) Obiektyw Nikkor 70-300mm, 1/320s, f/5.6, ISO 200. Autor zdjęcia: Paweł Schreyner

No dobrze, powiecie, fajnie to wszystko wygląda, ale jak samemu osiągnąć podobny efekt? Rozpoczynamy oczywiście od wykonania odpowiedniego materiału zdjęciowego. Ja fotografuję najczęściej w trybie preselekcji przysłony A i korzystam z bracketingu o kroku 1 EV. Dzięki temu po wciśnięciu spustu migawki otrzymuję trzy ekspozycje o takiej samej wartości przysłony, a różnym czasie naświetlania.

Następnie przystępujemy do złożenia zdjęć do HDR w komputerze. Od kilku lat używam do tego programu Photomatix (do ściągnięcia na stronie producenta). W wersji demo można korzystać z pełnej funkcjonalności, jednak program przy zapisie gotowego zdjęcia generuje na nim znak wodny. Wersja podstawowa (Essential) kosztuje 39 dolarów - ma uproszczony interfejs, a jej głównym ograniczeniem jest zredukowanie liczby zdjęć możliwych do scalania do 5 sztuk. Pełna wersja (Pro) umożliwia dodatkowo ręczne usuwanie "duchów", ma wtyczkę do Lightrooma i obsługuje automatyczne przetwarzanie serii zdjęć - kosztuje 99 dolarów. Ja uczyłem się i eksperymentowałem na wersji “demo”, a kiedy efekty zaczęły być zadowalające, kupiłem licencję na Photomatix Essential.

Teraz pokażę Wam, jak wygląda przykładowy proces prostego scalania do HDR. Oto oryginalna fotografia - widać na niej "przepalone" niebo i cień od czapki na twarzy zawodnika:

Oryginalne zdjęcie bez mapowania tonów - obiektyw Sigma 17-70, f/14, 1/40s, ISO 200. Autor zdjęcia: Paweł SchreynerOryginalne zdjęcie bez mapowania tonów - obiektyw Sigma 17-70, f/14, 1/40s, ISO 200. Autor zdjęcia: Paweł Schreyner

Uruchamiamy Photomatixa i wczytujemy zdjęcia klikając na "Browse..." lub przeciągając je bezpośrednio na okno programu z katalogu, w którym się znajdują. Następnie klikamy “Next...”.

Photomattix-PrtScr-1

Pojawia się okno, w którym decydujemy, czy program ma automatycznie usunąć “duchy” czyli fragmenty, które są przesunięte względem obrazu głównego. Klikamy "Yes".

Photomattix-PrtScr-2

Po kilku sekundach pojawia się podgląd obrazka wraz z ostatnio używanymi ustawieniami. W prawej części ekranu znajduje się pasek, w którym mamy podgląd zdjęcia przy różnych parametrach mapowania tonów. Wybieramy jeden z nich - ja zdecydowałem się na "Painterly 2". Następnie przechodzimy do okna w lewej części ekranu, gdzie możemy dopasować podstawowe parametry mapowania tonów. W tym przypadku oryginalne nasycenie kolorów było nieco za wysokie, więc przesunąłem suwak "Color saturation" z wartości 80 na 50. Na koniec klikamy "Process & Save" i zapisujemy efekt naszej pracy.

Photomattix-PrtScr-3

Jeśli Twoje zdjęcie nie wygląda dobrze przy żadnym ze zdefiniowanych typów mapowania tonów, możesz skorzystać z opcji "Adjusted". Znajduje się ona na samym dole paska po prawej stronie ekranu i pozwala na ręczne ustawienie wszystkich parametrów. Jeśli i i to nie daje zadowalających efektów, pozostaje wgrać inny zestaw fotografii... ;)

A tak wygląda gotowe zdjęcie po mapowaniu tonów:

Gotowe zdjęcie z mapowaniem tonów HDR. Obiektyw Sigma 17-70, f/14, 1/40s, ISO 200. Autor zdjęcia: Paweł SchreynerGotowe zdjęcie z mapowaniem tonów HDR. Obiektyw Sigma 17-70, f/14, 1/40s, ISO 200. Autor zdjęcia: Paweł Schreyner

Na fotografiach zamieszczonych w tekście widać, że technika HDR pozwala: uniknąć prześwietlenia nieba, a tym samym uzyskać lepsze tło dla sceny, wydobyć oczy z cienia rzucanego przez czapkę, jak również uzyskać lepszą, bardziej dynamiczną kolorystykę fotografii. Znam opinie oponentów mojego stylu, jest ich jednak niewielu. ;)

Fotograficzną relację z jakiegoś wydarzenia robi się na pokaz, czyli by nią zainteresować, ukazać w ciekawy sposób. Co robi kobieta, by podnieść swoją atrakcyjność? Nakłada wyrazistą szminkę, cienie na powieki, poprawia kontur oka, uwypukla brwi i rzęsy. No i któż potrafi minąć taką kobietę bez żadnej reakcji? Ba, większość jeszcze obejrzy się za nią, by przyjrzeć się dokładniej, bo będąc twarzą w twarz nie wypadało... A szare myszki przemykają ze swoimi foliowymi torebkami niezauważone. ;)

Tak samo jest ze zdjęciami - jeśli chcemy, by nie znikły w tłumie szarych i mało wyrazistych fotografii, musimy spędzić z nimi kilka chwil po zgraniu z aparatu. Po odpowiedniej obróbce możemy być pewni, że tylko nieliczni nie odczują emocji związanych z ich odbiorem. Czasami żartuję, że ci co mają pod czaszką procesory z co najmniej czterema rdzeniami nie mają absolutnie żadnego problemu z odbiorem moich fotografii… A pozostali? Są moimi krytykami! ;)

Jestem daleki od twierdzenia, że HDRI to najlepszy sposób na udany reportaż. Bynajmniej. Ale dodanie kilku takich zdjęć do całej serii podnosi jej atrakcyjność, zwraca uwagę i przyciąga wzrok, a o to przecież chodzi, by nasz reportaż był ciekawszy od innych. :)

W poniższej galerii znajdziecie dla odmiany kilka zdjęć z tego biegu wykonanych w tradycyjny sposób:

Na koniec jeszcze fotografia, pokazujące fotograficzny sovoir-vivre, a raczej jego nagminny brak. Osobiście wchodząc z kamerą w jakieś miejsce zawsze sprawdzam, czy nie zasłonię kadru innemu fotografowi, a kiedy już stanę, to nie kręcę się w prawo i lewo, bo ktoś mógł w międzyczasie stanąć za mną, więc i mógłbym mu przeszkodzić.

Drugi i trzeci na mecie… Trzeciego nie udało się uchwycić z powodu „profesjonalisty” (to można poznać po torbie na sprzęt, więksi profesjonaliści mają większe torby… ;)). Ja czuję się amatorem, więc używam plecaka Lovepro SlingShot 300 AW. Obiektyw Nikkor 70-300mm, 1/320s, f/5.6, ISO 200. Autor zdjęcia: Paweł SchreynerDrugi i trzeci na mecie… Trzeciego nie udało się uchwycić z powodu „profesjonalisty” (to można poznać po torbie na sprzęt, więksi profesjonaliści mają większe torby… ;)). Ja czuję się amatorem, więc używam plecaka Lovepro SlingShot 300 AW. Obiektyw Nikkor 70-300mm, 1/320s, f/5.6, ISO 200. Autor zdjęcia: Paweł Schreyner

Starsi stażem zwracają na to uwagę - zdarza się, że wskoczą w kadr, zrobią szybko zdjęcie i odchodząc przeproszą, lub chociaż się uśmiechną, podobnie niektórzy amatorzy - ci najczęściej czują respekt dla faceta z „lustrem”… ;) Najgorszy jest narybek - ktoś dał im lustrzankę i kazał zrobić zdjęcia, więc z jednej strony czują się ważni, a z drugiej są tak pochłonięci swoją misją, że bożego świata poza wizjerem nie widzą, nie wspominając już o kolegach po fachu…

Paweł Schreyner

Podczas fotografowania wykorzystywałem następujący sprzęt - body: Nikon D7000; obiektywy: Samyang FishEye 8/3.5, Sigma VR 17-70/2.8-4, Nikkor Vr 70-300/4.5-5.6; monopol Sirui z głowicą Manfrotto 494RC2. Do obróbki używałem programów: Photomatix Essential 3.2.4, Corel PSP X2 i X6.

Zapisz się na newsletter, a otrzymasz za darmo ebook "10 sposobów na robienie lepszych zdjęć".
Please wait

Reklama