Słowenia 2014, dzień 2 - wodospad Savica i wspinaczka do Czarnego Jeziora

Adam podczas górskiej wspinaczki do Czarnego Jeziora, w tle jezioro Bohinj Adam podczas górskiej wspinaczki do Czarnego Jeziora, w tle jezioro Bohinj
10 Lip
2014

W poprzednim tekście o naszej słoweńskiej ekspedycji opisałem podróż i zwiedzanie Jeziora Bohinj. Relację z drugiego dnia przygotowała moja mama - dzięki temu będziecie mogli spojrzeć na wyjazd z innej perspektywy niż oczy fotografa. Oddaję więc głos Alicji Kliczek. :)

Po długiej podróży i pełnym zachwytów obejściu turkusowego Jeziora Bohinj spaliśmy ciut za długo. Śniadanko - poranna kawa na balkonie z widokiem na ośnieżony Triglav i szybujących nad nim lotniarzy, zaś przy domu soczysta zieleń łąki - taki kontrast cieszy nasze oczy. Ale trzeba wyruszać: szybkie pakowanie plecaków, zwłaszcza zapas wody jest niezbędny.

Wygodną, choć nieco krętą drogą 904 dojeżdżamy do schroniska Dom Savica. O godzinie 10:30 zostawiamy Alfkę na parkingu (płatny 3 EUR). Rzut oka na tablice informacyjne: tu koča, tam koča (sl. schronisko). Postanawiamy rozpocząć od wodospadu Savica (Slap Savica). Po krótkim spacerku dochodzimy do kasy biletowej (2,5 EUR od osoby). Stąd  20 minut łagodnego podejścia w górę po ponad pięciuset stopniach. I już słyszymy szum spadającej wody - cieszy uszy, jak tatrzańska Siklawa.

07-Slowenia-wodospad-Slap-Savica-DSC4287Wodospad Savica i Adam dla oddania skali. :) Autor zdjęcia: Dariusz Kliczek

Stajemy na drewnianej zadaszonej platformie "oko w oko" z nim - ciekawe, czy rzuci nas na kolana? Sprzymierzeńcem okazuje się jaskrawo świecące słońce, które dodaje blasku i perlistości zielonej ścianie huczącej wody, która spływa po białych skałach z wysokości 70 metrów. Adam podchodzi jak najbliżej - schodkami w dół aż do metalowej furtki, ustawia statyw, nieśpiesznie, z wyraźnym zadowoleniem foci, foci. A rodzice? Darek też fotografuje wodospad i piękne widoki rozciągające się wokół: soczysta zieleń drzew, wysokie i strome skały,  wijąca się wśród wapiennych głazów rzeka Savica, w oddali jezioro Bohinj.

Ala zachwyca się urodą krajobrazu, a jednocześnie omiata wzrokiem pionowe, wydające się niedostępnymi, ściany białych gór. Czy uda się tam wejść? Krótka narada i pada decyzja - idziemy szukać Czarnego Jeziora (Črno jezero), które zasila swymi wodami płynącymi wewnątrz skał wodospad Savica. Schodząc w dół zatrzymujemy się jeszcze w połowie drogi przy stołach piknikowych i podziwiając piękne widoki spożywamy drugie śniadanie.

Wracamy na parking, pijemy wodę, zabieramy inne plecaki, mapki i ruszamy. Sprzed schroniska Koča pri Savici wychodzimy w kierunku północnym i przekraczamy urokliwy potok Savica. Wkrótce stajemy przy  znaku "Črno jezero 1:45". Dochodzi godzina 13:00.

23-Slowenia-wspinaczka-Crno-jezero-100-1127Wszechobecne wiatrołomy. Na słoweńskich szlakach obowiązuje prosta zasada - zgubiłeś się, szukaj powalonych drzew, na 99% znajdziesz pod nimi ścieżkę. ;) Autor zdjęcia: Dariusz Kliczek

Szlaki w Słowenii mają jednakowe oznakowanie: białe kółko wpisane w czerwony okrąg. Znaki są rozmieszczone dość rzadko, przydaje się sokoli wzrok. W maju ścieżki nie były jeszcze przetarte, dywany z jesiennych liści, miejscami podmokłe podłoże, łatwo o poślizg. Przejście często zablokowane wiatrołomami, trzeba się przedzierać na czworakach pod bukowymi pniami i konarami, albo pokonywać przeszkody na oklep. Całkiem niezła frajda! :)

Booking.com

Początkowo droga jest nieco monotonna, idziemy po dywanie zeszłojesiennych rudych liści. Podziwiamy drzewostan, zwłaszcza majestatyczne buki. Podejście staje się coraz bardziej strome. Trawestujemy zbocze. Mało widoczna ścieżka pnie się zakosami ku górze. To pierwsza wspinaczka Adama - ciekawe, czy złapie bakcyla? Krótki odpoczynek, wodopój i dalej w drogę. Mijamy piękny nieduży wodospadzik, nasuwa się skojarzenie z perlistą wodą w tężniach, odczuwamy miły chłodek. Niebawem zaczynają się skalne żebra, ale są ubezpieczenia - stalowe liny i klamry - ułatwiające pokonanie stromych ścianek. Przypominamy sobie, że z dołu skały wydawały się nie do zdobycia, a tymczasem pokonaliśmy już ponad połowę drogi.

Trudniejszym odcinkiem jest pionowy rygiel skalny Komarca, którego przejście wymaga pewnych umiejętności wspinaczkowych. Prowadzący grupę Darek kalkuluje czas - od wejścia na płaski teren dzieli nas pewnie około 30 minut, potem dojście przez las do Czarnego Jeziora, fotografowanie i powrót. Robi się późno - chyba rzeczywiście za długo spaliśmy. Więc albo się sprężymy i wejdziemy na górę, albo powinniśmy powoli wracać. Po chwili dyskusji wybieramy tę drugą opcję. Adamowi, nieprzywykłemu do górskich wędrówek, takie rozwiązanie wyraźnie pasuje. ;) Z kolei Darek jest trochę rozczarowany, mówi, że w przyszłym roku musimy tu wrócić i dokończyć trasę. Myśli też o pokonaniu 15-godzinnego szlaku na Triglav, którego pierwszy odcinek przeszliśmy - dalsze wejście są łatwiejsze, po drodze można nocować w schroniskach.

28-Slowenia-rzeka-Savica-DSC4312Rzeka Savica. Autor zdjęcia: Adam Kliczek

Więc tym razem nasza wędrówka  kończy się tutaj. Krótki odpoczynek i powrót tą samą ścieżką, "z górki na pazurki". A podczas wędrówki częste omiatanie wzrokiem terenu według zasad bliskiego i dalekiego planu oraz oczywiście, mnóstwo pięknych ujęć. Po drodze jeszcze fotografowanie rzeki Savica i nieco zmęczeni, ale pełni wrażeń, docieramy na parking. Patrzymy na strome pasma gór i zastanawiamy się, gdzie nas wniosło. ;)

Podróż powrotna do Ribcev Laz mija szybko, ładne krajobrazy, mały ruch. Robimy zakupy - sklep na szczęście czynny do godziny 19. Ogarniamy się nieco i ruszamy na kolację do restauracji Rožič, serwującej m. in. dania z grilla oraz świeże ryby (do wyboru - pływają w akwarium). Decydujemy się na čevapčiči, frytki, pomidory z grubo krojoną cebulą i ajwarem. Pychotka. Adam składa zamówienie po angielsku - większość Słoweńców pracujących w usługach bez problemu operuje tym językiem. Podczas rozmowy wplata też kilka nowo poznanych słoweńskich słów - "hvala" (dziękuję) i "račun, prosim" (poproszę rachunek).

Miejscowi siedzący w restauracji nawiązują z nami rozmowę - trochę po słoweńsku, trochę po angielsku, a trochę po rosyjsku (interesuje ich na przykład, co oznacza słowo "хорошo" ;)). Są życzliwi i uprzejmi. Adam pozuje do zdjęcia z psem pasterskim. Czas płynie powoli, błogi odpoczynek. A potem, hyc! do domku, blisko. Oczywiście nie zabrakło gościnności państwa Preželj, u których nocujemy: naleweczka, owoce, próba rozmowy po słoweńsku i niemiecku wzbogacona żywą mimiką i gestykulacją. Życzliwość, zainteresowanie drugim człowiekiem - jak często brakuje nam tego na co dzień.

33-Slowenia-restauracja-Rozic-Ribcev-Laz-100-1181W oczekiwaniu na pyszne čievapčiči w Ribčev Laz. Autor zdjęcia: Dariusz Kliczek

Mama dostaje od pana Antoniego kilka książek i albumów, które ogląda na dobranoc. Darek wybiera zdjęcia do wstawienia na Facebooka, a Adam przygotowuje się do fotografowania nocnego nieba nad Triglavem. To był piękny dzień. Dobranoc!

To tyle relacji mojej mamy - wielkie dzięki za jej napisanie. :)

A co do górskiej wspinaczki - rzeczywiście moja kondycja była... taka sobie. ;) Godziny spędzane za biurkiem w pracy oraz podczas obróbki zdjęć osłabiły moje płuca i kolana. Wielka szkoda, bo wysiłek włożony w wędrówkę jest w pełni rekompensowany pięknymi widokami. Dlatego po powrocie ze Słowenii przestałem korzystać z windy. Codzienna wspinaczka po schodach na 10 piętro będzie doskonałą rozgrzewką przed ewentualnym górskim wyjazdem w przyszłym roku. ;)

Poniżej znajdziecie czasy przejść i mapę szlaków w okolicy jeziora Bohinj (mapę w dużej rozdzielczości można pobrać tu):

Dodam jeszcze, że ze względu na piękny widok szczytu Triglav z tarasu naszej kwatery, postanowiłem wykonać zdjęcia nocnego nieba. Korzystając ze wskazówek Rafała Grzelakowskiego z tekstu "Star Trail, czyli uchwycić niewidoczne" ustawiłem aparat na statywie, dobrałem kadr oraz parametry ekspozycji (30 s, f/2.8, ISO 1600), podłączyłem wężyk spustowy, po czym udałem się na drzemkę. Co godzinę budziłem się, by sprawdzić stan baterii i zapełnienia karty pamięci.

Rano okazało się, że dobrze naświetlone były zdjęcia z 3 pierwszych godzin fotografowania. Koło 3:30 niebo zaczęło się rozjaśniać ze względu na zbliżający się wschód słońca i kolejne fotki wyszły prześwietlone. Finałowe zdjęcie składa się z 350 ujęć złożonych w programie StarStraX. Myślę, że jak na pierwszą próbę wyszło bardzo fajnie. :)

36-Slowenia-Triglav-Ribcev-Laz-star-trails-DSC4403Ruch gwiazd (ang. star trail) widoczny nad nieco zachmurzonym Triglavem. Autor zdjęcia: Adam Kliczek

Zapraszam do obejrzenia zdjęć w galerii oraz do przeczytania sprawozdania z trzeciego dnia wycieczki, kiedy odwiedziliśmy wąwóz Vintgar i wzgórze Hom. Jeśli chcesz być informowany na bieżąco o nowych tekstach na blogu, polub moją stronę na facebooku lub dodaj do obserwowanych stronę w Google+. A jeśli podoba Ci się ten tekst, podziel się nim ze znajomymi korzystając z przycisków mediów społecznościowych pod galerią. :)